piątek, 24 maja 2013

PO odchodzi, PiS nadchodzi



Tusk się  broni, Tusk kontratakuje, jest temat dnia, tygodnia, co to dalej będzie, co będzie. No będą jeszcze raz wybierali Tuska na szefa PO. To pewne. Może startować Schetyna, Gowin, to bez znaczenia. Premier wytworzył wokół siebie taki układ powiązań, że nie znajdzie się większość gotowa umrzeć za Schetynę. Ale gdyby nawet Tusk poległ, to PO rozleci się jeszcze szybciej. W polityce, ale nie tylko w niej, jeśli zaczyna się proces dekonstrukcji, rozkładu jakiejś instytucji czy partii, to raczej nic go już nie zatrzyma. Platforma, co trzeba jej oddać, skutecznie skusiła miliony Polaków,  żeby jej zawierzyli. Zablokowała PiS, po wcześniejszej, oszczerczej kampanii przeciwko  Jarosławowi Kaczyńskiemu i Lechowi Kaczyńskiego. Ale PO ma też na swoim garbie Smoleńsk. Tu jasno już widać, że rząd prowadzi politykę toczenia śledztwa smoleńskiego i procesu w nieskończoność, do spółki z Rosją. I to, niestety, na razie się udaje. Ale PO będzie powoli schodziła ze sceny, a Tusk razem z nią. Mogą czynić cuda dla ludu, mogą przemielić rząd do kości, ale tu już nie ma żadnej dobrej zagrywki, która odbudowałaby zaufanie ich wyborców. Fascynujące jest to, że ci wyborcy, nazywani lemingami, nie mają dokąd pójść. Są tak zaszczuci PiS-em, że język by się im poplątał gdyby mieli poprzeć Kaczyńskiego. SLD to nie jest ich bajka, podobnie (dla większości „oszukanych”) Ruch Palikota. Jednym słowem, porażka i bezwład, i myśl dokąd pójść?

Co zrobią? Wiele zależy od PiS-u, co on zrobi dla nich, bo część tego platformerskiego elektoratu można „reedukować”.  Problem w tym, że obecne ruchy Tuska z przyspieszonymi wyborami w partii, jedynie przedłużają stan powolnej agonii partii. Rację mają, i Schetyna, i Gowin, gdy szukają nowej formuły dla PO, która w tym nowym ich koncepcie może już się tak nawet nie nazywać. Platforma się rozkłada, odpływa elektorat, bo liczba afer, obciachu, jaki funduje ten rząd Polsce jest dłuższa od muru chińskiego. Nowej formuły jednak nie będzie, nadchodzi czas dla PiS i teraz sprawa najważniejsza. Nie jest żadnym wielkim osiągnięciem zabranie władzy takim nieudacznikom i aferzystom. Nie ma też tu miejsca na euforię, co niektórym udziela się po prawej stronie. PiS przejmie państwo w stanie zapaści i rozkładu z makabryczną wprost siecią korupcyjnych powiązań i układów wytworzonych przez PO. Pewna rezerwa Kaczyńskiego w przejęciu władzy jest tu zrozumiała. Przepraszam, ale co zrobicie, jak ktoś zaproponuje Wam kupić mieszkanie za psi grosz, w którym jest grzyb na grzybie, a karaluchy i szczury grają na podłodze w ligę mistrzów?    

Tu stawką jest cały czas rozwiązanie III RP, całkowite, nieodwołalne, zrównanie niemal z ziemią chorych struktur tego państwa. Albo Jarosław Kaczyński zakończy swoim zwycięstwem okres sowieckiej i lewackiej władzy w Polsce, albo będziemy dalej rolowani prze kolejne dekady. Nie ma innego wyjścia. Miejsce Czerskiej, w tej formule politycznej, którą teraz prezentuje jest na śmietniku historii. To idee rodem z początku XX wieku. Podziemny etos lat 80 –tych też nie należy do Czerskiej, tylko do bezimiennych dziś drukarzy i kolporterów.  PiS ma więc dziejową szansę zmienić losy Polski, wyznaczyć dla niej nowe ramy na kilka dekad. Dlatego musi rozmawiać z różnymi środowiskami o jednym: jak rozwiązać bez większych strat III RP i powołać do życia praktycznie nowe państwo. Kogo w tym procesie objąć abolicją, a kogo wsadzić do więzienia. Można rzec, żarty się skończyły. Część tak zwanych elit jest już tak zepsuta, tak antypolska, że nie ma tu miejsca na dialogi dyskusje, bo to jest walka o prawdziwą niepodległość i niezależność od obcych mocarstw. Na koniec jedna drobna uwaga. Pani Joanna Mucha jest nadal ministrem w rządzie Tuska. Zdefraudowała sześć milionów złotych, czyli około dwóch milionów dolarów. Nic się nie dzieje, nic się nie stało. Naprawdę, ktoś wierzy jeszcze, że w tym upadającym państwie,  rządzący mają jakieś zasady i honor?  Na deser dowiadujemy się (od TVN), że wkrótce zostanie ogłoszona upadłość Stoczni Gdańskiej. Za same polskie stocznie różne grady i tuski powinny gnić w więzieniu.         

czwartek, 23 maja 2013

ABC Jarosława Kaczyńskiego



ABC Jarosława Kaczyńskiego, wypracowane przez długie lata jego obecności w polityce wreszcie sprawdza się. Dołująca Platforma to nie jest bynajmniej efekt gorszej kondycji gospodarki, zmęczenia premiera. Tak chcą to teraz tłumaczyć rządowe media, byle tylko nie przyznać, że polityka PiS-u przynosi efekty. Żeby zrozumieć, co naprawdę się dzieje w Polsce, trzeba nabrać trochę dystansu do naszej rzeczywistości politycznej. Strategia Prezesa PiS, wzorowana na standardach amerykańskich musiała przynieść sukces w sondażach, ponieważ rozmowy z wyborcami to podstawa podstaw w uprawianiu polityki. Nabzdyczeni najczęściej posłowie PO już dawno uznali, że ich wyborcy to ciemna masa, która zawsze pójdzie do urn i zagłosuje na Tuska, byle tylko Kaczor nie doszedł do władzy.

 Z dystansu, lepiej widać obraz polskiej sceny politycznej i otocznie w jakim funkcjonuje Prawo i Sprawiedliwość. Od samego początku, zdecydowana większość gazet, czasopism, telewizji, dużych portali informacyjnych, celebrytów i aktorów celebrytów, oraz tak zwanych autorytetów i mediów zagranicznych wspierała rząd Donalda Tuska przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. To nie było wsparcie na zasadzie, popieramy Was, bo jesteście świetni, tylko popieramy Was, bo nienawidzimy Kaczorów. Tak to było pomyślane, taka była to „piękna idea”, bo Tusk to Europa (cokolwiek by to znaczyło) a Kaczyński to Polska. A Polska nie jest ważna, ważna jest Europa, Polska może być fajna jak będzie taka jak Europa. Nikt nie podał definicji tej Europy, ale po co? Po co definicja, skoro definiują ją na co dzień Czerska, TVN i Paradowska z Kuczyńskim? 

Wszyscy przeciwko PiS, tak było od początku. Ci wszyscy, to co prawda w  większości bufoni, ale ta wielka akcja już trwała w 2005 roku. Naiwni dali się nabrać, ze chodziło tu o jakąś politykę i programy. O nic takiego nie chodziło, nigdy. Program PO, jedyny i prawdziwy to była kasa. Chodziło tylko o skok na kasę, jak największą, dla wybranych ludzi, dla swojej rodziny. Tu nie chodzi o stołki burmistrzów, bo to drobnica. Chodzi o duże interesy, mega łapówki, których nigdy nie wykryje CBA, chodzi o sześć lat dojenia państwa. To się znakomicie ekipie Tuska udało. Nie wszyscy są jednak zadowoleni, nie wszyscy dostali papu. A papu w III RP to podstawa. Patologiczne układy  są wszędzie  - od rządu po media, a dalej po samorządy.  Teraz wyłażą różne kwiatki, podkopują się nawzajem ludzie władzy, ale już można, proszę bardzo! Kasa została podzielona. Tusk stał się wydmuszką po  tym podziale. Nikomu nie jest potrzebny, poza jego wiernymi żołnierzami. To wszystko działo się przy takim parasolu ochronnym, o jakim można sobie gdzie indziej tylko pomarzyć. 

A jednak coś pęka. PiS wychodzi na prowadzenie, ludzie widzą wielkie oszustwo rządów PO. Pomimo tej nieustającej kampanii nienawiści wobec Jarosława Kaczyńskiego, obrzydzania Go na wszelkie możliwe sposoby, wydaje się być dziś jedynym  profesjonalnym politykiem w Polsce. Czy Tusk wytrzymałby taki opór, taką nienawiść mediów i celebrytów do niego? Sondaże ujawniają coś jeszcze. Co najmniej jedna trzecia Polaków chce Polski. Chce tradycji, Kościoła, naszego własnego życia, polskiego, a nie tak zwanego europejskiego. Francuzi są bardzo francuscy, a przecież są europejscy. Czerska i inni chcieli nam udowodnić, że bycie Polakiem,  życiu po polsku, nie jest europejskie. To jest wielkie kłamstwo minionego dwudziestolecia.  Interesujące jest to, że do pokonania tek wielkiej machiny kantów finansowych, obłudy, pozerstwa i nihilizmu wystarczyło ABC Jarosława Kaczyńskiego. To polityczne ABC ma jedno kluczowe słowo: konsekwencja. Jeśli oszukani (ale naprawdę oszukani) wyborcy PO zmądrzeją teraz, zobaczą, że tu tylko chodziło o kasę, kasę i jeszcze raz o kasę, zobaczą w końcu, że Kaczyński jest nowoczesnym politykiem, polskim i europejskim (bo jest), to wtedy rozpad PO będzie szybszy od bolidów Formuły I.    

    

wtorek, 21 maja 2013

KOCIOŁ



Wałęsa atakuje Borusewicza, a ci, co bronili Wałęsy jak świętego jeszcze miesiąc temu, atakują z kolei jego, zupełnie tak, jakby był z PiS-u. Premier nie jest już dobry, a był wspaniały jeszcze kilka tygodni temu, no facet wprost nie do ruszenia. W Polsce nic takiego strasznego się przecież nie stało, a wszyscy gorączkują się, jakby były minister Grad coś atomowego wybudował, co z definicji Grada jest niemożliwe. To wszystko wygląda tak, jak rozerwanie politycznego atomu. Największy bankier na wschód od Tamizy, Kazimierz Marcinkiewicz mówi, że premier Tusk jest bierny. Oj, dostałby jeszcze niedawno po łapach za takie herezje. Ale nie dostanie. Bo jest autorytetem w każdej sprawie poruszanej przez mainstream. Krowy mleka nie dają – Marcinkiewicz. Susza w Somalii- Marcinkiewicz. Bulgot polityczny jest tak wielki, że można by ugotować z tego i z trzy sezony serialowe dla HBO. Szumu nie tworzy PiS, ani nawet lewica, szum tworzy sam mainstream III RP. Ruszyli do ataku. Chcą pogrążyć Tuska, to oczywiste, ale przy okazji kazano im dowalać Kaczyńskiemu, żeby niby ma być po równo, zajmując się na przykład ochroną Prezesa PiS. To straszna sprawa, a co z lotami premiera na mecze i kolacyjki?  

Ta tandeciarska ekipa redaktorów z Czerskiej i kilku innych ulic sądzi, nie wiedzieć czemu, że ktoś da się jeszcze złapać na młyn, jaki wytworzyli w ostatnich tygodniach. Przecież to jest już cyrk. Premier boksuje się z Urbanem, co jest obciachem obciachowości nawet w III RP, nie ma żadnego programu gospodarczego, są tylko Niemcy, sternicy Europy, a my za nimi jedziemy w wozach z aprowizacją. Tyle daje nam PO w kwestiach zasadniczych: totalny chaos. Najśmieszniejsi są tacy niby politycy, co wypadli z tej  szalonej kolejki górskiej, jak dajmy na to Roman Giertych, człowiek przewracający w marzeniach porządek Europy. Jemu PO skręca niebezpiecznie w lewo, a ma według niego skręcać w prawo. Boże! Oszczędź temu człowiekowi cierpień. Skręć go w stronę pisania wspomnień, jak zmieniał Polskę i świat. Do tego spocone czoła ślęczą nad tekstami, jak to Schetyna z Gowinem w sejmowym gabinecie obalają Tuska. Nie brakuje też rozgorączkowanych piór po prawej stronie, które wieszczą koniec nie tylko Tuska, ale całej III RP. 

Z tych sterowanych zadym politycznych nic nie wynika jednak dla Polski, a w końcu chyba chodzi nam o Polskę, a nie o to, że się Tusk zmęczył, a Wałęsa zabija Wałęsę, jak pisze jeden senator. Prawo i Sprawiedliwość zbliża się do objęcia władzy, ale III RP istnieje. PO zapuściła korupcyjne korzenie praktycznie na każdym szczeblu władzy, jej ludzie, tacy jak Nowak czują się cesarzami XXI wieku, w ich głowach obłęd władzy zastąpił wiele innych funkcji mózgu. To, że Nowak jest ministrem,  to że Mucha jest ministrem, to jest totalna patologia, to jest po prostu kryminał. A w tle Schetyna, uwikłany w aferę hazardową jako czyściciel. Pięknie. Mrożek naprawdę mógłby coś na ten temat napisać, bo tylko sztuka absurdu można objaśnić absurd.  Sądzę, że Gombrowicz by jednak wymiękł. A przecież nic takiego się w Polsce nie stało. Po prostu wiosna, taka jak zawsze. Tyle tylko, że różne psy zerwały się z uwięzi i szczekają. Bo wolno szczekać, bo to jest teraz w salonie trendy. Kto mocniej zaatakuje Tuska, ten ma większy aplauz. Całe szczęście, że tak dużo publicystów i blogerów ostrzega przed jakimś kolorowym karnawałem na prawicy. Tusk może się bać, Nowak może się bać, ale ręczę za to, że są panowie, którzy boki zrywają, jak widzą te różne podboje i wojenki, połajanki i kaszanki. Wystawić tych panów do wiatru, to byłby sukces prawicy i koniec III RP.                
      

sobota, 18 maja 2013

Nie dajcie się nabrać Układowi

Ze zdumieniem czytam niektóre komentarze na tak zwanej prawej stronie, w których można wyczuć niekłamane podniecenie przestawieniem wajchy w mediach. Czołowy publicysta RAZ wzywa do zjednoczenia sił przeciwko reżimowi, wypada więc zapytać, dlaczego nie wzywał kilka miesięcy temu, tylko dzielił prawą stronę swoimi komentarzami o Smoleńsku i Jarosławie Kaczyńskim. Zresztą, za chwilę, kiedy naprawdę Tusk będzie pakował swoje graty w Alejach Ujazdowskich, pojawi się cały chór publicystów i polityków, którzy wszem i wobec będą  głosili, że od dawna wiedzieli, że to się tak skończy, że Tusk i PO muszą upaść. Ta dziecięca radość małych rewolucjonistów jest jak zwykle irytująca. Przy okrągłym stole też daliśmy się uwieść i ponieść fali wielkiego odrodzenia Polski, gdy tymczasem nastąpiło jedynie przegrupowanie wojsk i wpuszczenie obcego kapitału. Proponuję opamiętać się choć trochę. Tacy ludzie jak Żakowski, Lis, Olejnik nie mają żadnych zasad względem niepodległej Polski. Uczestniczą w grze, w której zawsze chcą być na wierzchu. Nie interesuje ich jakiś tam budżet czy matki samotnie wychowujące dzieci. Ich celem jest bycie blisko grupy trzymającej władzę. U jej boku. Tak jak pisali Tusku musisz (wygrać wybory), tak teraz piszą Tusku musisz (odejść). Zużyty jest Tusk, a oni starają się jedynie uwiarygodnić. Wiedzą, że to nie jest rok 1989 i nie będzie aż tak wielkiej nieformalnej lustracji dziennikarzy. Zresztą i wtedy wielu dawnych służbistów komuny przemknęło cichcem do wolnego dziennikarstwa. I zaraz pisali, jaka ta Polska teraz jest fajna, jak oni o tym marzyli, i tym podobne. Teraz też robią zwrot, bo już wiedzą, że Pan Tusk wysiada na najbliższej stacji.

Ludzie mediów, tacy jak Lis, Pochanke, Kuźniar, Żakowski, no i prawie cała Czerska są skończeni, są zaprzeczeniem dziennikarstwa. Nie ma więc co się podniecać tym przełożeniem medialnej wajchy. Tych dziennikarzy nigdy specjalnie nie interesowały losy Polski, tylko układ polityczny  w Polsce i niedopuszczenie za wszelką cenę sił patriotycznych do władzy. Przecież Donald Tusk i jego cudowna ekipa partaczy, partaczy już od dawna, niemal od samego początku. Za skandal autostradowy powinny polecieć ze trzy rządy, a nie poleciał nikt. Spółka wydrenowana z kasy, z potężnym kilkusetmilionowym długiem dostaje kontrakt na budowę drogi. Gdzie tak jest jeszcze na świecie, no gdzie? Pod tym względem bardziej cywilizowana jest Afryka, a nawet najbiedniejsza Azja. Gdyby te tuzy dziennikarstwa były to jakieś naiwne i łatwowierne persony, co bardzo dobrze chciały z Tuskiem dla Polski. Nie, to są cynicy, zimni gracze, wystarczy ich posłuchać poza planem. Przecież część prawicowych publicystów ich zna, wiedzą co mówią, gdy wyjdą ze studia. Olejnik z Urbanem w aucie. No niby nic, takie tam podwiezienie. Ale to pokazuje gdzie jest układ w Polsce. Pokazuje też, że skoro  media III RP wykonują salto to znaczy, że wyrok na Tuska został już wydany, a jego wykonanie będzie nieodległe w czasie. Najzabawniejsze jest to, że ci dziennikarscy determiniści  uważają, że wszystko  można zaplanować, tak jak masoneria. Nie da się. Czasami historia się wymyka spod kontroli, tak jak w sierpniu 1980 roku. Nie taki miał być tamten sierpień – rozbujany i euforyczny.  Na razie o takim sierpniu nie mamy co marzyć, wchodzimy raczej w okres przejściowy, od którego droga wiedzie, albo do wolności, albo do jeszcze większego skundlenia Polaków.       

piątek, 17 maja 2013

Rekonstrukcja rządu rozpoczęta

Długo zapowiadana, a jednak się zaczęła-  rekonstrukcja rządu Donalda Tuska. Jak twierdzą znani eksperci, tacy jak profesor Kret, rekonstrukcja najlepszego rządu po 1939 roku w Polsce. To, co budzi niekłamaną zazdrość zachodnich przywódców, to rozmach z jakim Tusk przeprowadza swój wielki rządowy remont, oraz determinacja, z jaką to czyni i trafność decyzji. Bruksela liczy jednak na to, że polski premier po domowych porządkach zgodzi się na objęcie stanowiska Szefa Komisji Europejskiej. Naciska i Paryż, i Berlin, jednym słowem pełna zgoda, co rzadko się zdarza. Najmądrzejsza chyba była decyzja Tuska o nominacji Joanny Muchy na ministra finansów. Giełda warszawska zareagowała euforią, indeksy poszły w górę, spółki zanotowały kilkunastoprocentowy wzrost cen akcji, nawet Agora zyskała na wartości. Analitycy uważają, że minister Mucha nic nie będzie robiła na tym stanowisku, bo nic nie wie o finansach, co oznacza, że gospodarka będzie mogła się swobodniej rozwijać. Nawet jeśli Pani od sportu wyda kilkadziesiąt milionów na dziesięć koncertów umarłych gwiazd popu, to i tak będzie to nic w porównaniu ze strzyżeniem firm, jakie stosował Rostowski. To, co już cieszy to znoszenie przez nowa Panią Minister VAT-u na różne towary. Na razie w ruch poszły damskie kosmetyki. Odezwały się też zagraniczne gwiazdy. NA biurku nowej minister finansów leży kilkanaście wniosków o dofinansowanie ich koncertów w Polsce. Znalazł się nawet wniosek słynnego Bono z U2, który liczy na skromne 17 milionów złotych.  

Drugą, jakże trafną decyzją Donalda Truska jest powrót do wielkiej polityki Zbigniewa Chlebowskiego, niesłusznie oskarżanego przez opozycję o jakąś aferę hazardową. Od 20 maja Chlebowski przejmuje po Piechocińskim resort gospodarki. Ta decyzja też wywołała radość na GPW, ale nie tylko tam. Burmistrz Las Vegas, Donatello de Don, przesłał  nowemu ministrowi gospodarki list z gratulacjami i zaoferował bliską współpracę w walce z hazardem. Jak pisze w liście do naszego ministra, hazard jest zmorą jego miasta. Sam Chlebowski skromnie spuszcza oczy i niewiele mówi dziennikarzom o swoich planach. Prawdą jest jednak, że ofertę założenia rezerwatu w Polsce złożyli Indianie, zarządzający kilkoma kompleksami rozrywkowymi w USA. Wielokulturowy charakter naszego społeczeństwa zostałby wtedy dobitnie potwierdzony. Imigrację Indian popiera zdecydowanie Ruch Palikota, a Anna Grodzka powiedziała, że Indianie są nam potrzebni.

Największym  zaskoczeniem rekonstrukcji rządu Tuska jest nominacja Radka Sikorskiego na ministra zdrowia. Premier tłumaczył to w swoisty sposób: - Radek Sikorski jest bez wątpienia najbardziej zdrowym psychicznie człowiekiem w naszym rządzie, a tylko zdrowy człowiek może zarządzać chorą służba zdrowia – powiedział premier. Sikorski jako okaz zdrowia psychicznego przyjął decyzję Tuska ze spokojem. Zmian w rządzie jest oczywiście znacznie więcej. Sensacją dnia było powierzenie Danielowi Olbrychskiemu teki ministra transportu. – Nie znam się, choć mogę się i na tym poznać- powiedział słynny aktor. Donald Tusk dodał, że brak jakiejkolwiek wiedzy nowych ministrów o swoich resortach to wielki atut. –Dążenie do celu, jest ważniejsze od celu – oświadczył Tusk, czym wzbudził aplauz dziennikarzy. Paweł Graś ma zostać szefem PKP S.A., a Julia Pitera obejmie specjalnie dla niej utworzone ministerstwo rybołówstwa.

Do tego mamy jeszcze genialne posunięcie premiera z nominacją Justyny Pochanke na ministra spraw zagranicznych. Już pierwsza wizyta szefa brytyjskiego MSZ potwierdziła, że był to niezwykle trafny wybór. John Goodman nie wypowiedział podczas rozmów z Panią Minister ani jednego zdania. Jest duża  szansa, że w ten sposób narzucimy całej Europie nasze rozwiązania. Opozycja, jak zwykle narzeka, że to tylko zwykłe roszady. To stale te sama śpiewka. Roman Giertych , świeżo upieczony minister sportu i rekreacji powiedział, że rekonstrukcja rządu jest faktem, a on jest dowodem na to, że rekonstrukcja ta nie zna granic.
Można oczywiście ponarzekać, że takie bzdury tu wypisuję, ale jest to działanie celowe. To pitu, pitu, ma ostudzić niektóre rozpalone głowy (także po naszej stronie), jaka to będzie ważna rekonstrukcja. Jaki to będzie wielki dym. Kto za kogo i dlaczego i tym podobne. Nie ma to najmniejszego znaczenia, chyba że ministrem finansów naprawdę zostanie Joanna Mucha.
    
   

czwartek, 16 maja 2013

Tylko PiS jest cały



Nic dziwnego, że zalewają nas ostatnio analizy od lewa do prawa o tym, co jest i co będzie z podziałami politycznymi w Polsce. Platforma znika, Tusk abdykuje, lewica rozbita, podziały u ludowców, no jednym słowem jest o czym pisać. Pobieżna analiza tego, co się dzieje na tak zwanej scenie politycznej, czy raczej targu, pozwala sformułować jeden, zasadniczy i ważny dla Polski wniosek, a mianowicie, że na tej scenie tylko Prawo i Sprawiedliwość jest całe. Poza tym nic się kupy nie trzyma. Tylko PiS jest cały i to, że tak jest,  na trzysta procent zawdzięczamy polityce Jarosława Kaczyńskiego. Oni, to znaczy ci wszyscy znani z telewizji posłowie, dziennikarze politycy, mogą sobie codziennie szydzić z prezesa PiS, ale ich wzrost polityczny jest na poziomie butów znienawidzonego  Jarosława. Dodajmy, butów tak często opisywanych. Mamy więc pewien fenomen. Najsilniejsza partia prawicowa w Polsce, sekowana w mediach, frontalnie atakowana przez cały warszawski światek Olbrychskich i Kondratów trzyma się mocno jak Chińczyki.

To musi boleć, bardziej niż lanie na kolanie. I to musi, chcąc nie chcąc, sprzyjać różnym kombinacjom, jak rozerwać PiS przed wyborami. Słynny anty mecenas Rogalski jest tylko namiastką tego, co nas może czekać. Problem w tym, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią dość hermetyczną, więc mieszanie od środka jest mało realne. Ale zauważmy to, jaki jest środek politycznej wiosny. Tylko PiS jest dziś monolitem, z niekwestionowanym przywódcą i z niezwykle rozbudowaną prawicową blogsferą, która wspiera Jarosława Kaczyńskiego, wspiera poprzez zdobywanie dla PiS młodego elektoratu. Może tego nie zauważacie, ale rozmawiam z młodymi ludźmi i dla nich prawicowe portale są  głównym źródłem wiedzy. Można naprawdę spojrzeć po raz pierwszy od kilku lat z optymizmem, co do dalszych losów Polski. Ale to jest – i sądzę, że tak myśli tez Jarosław Kaczyński – początek drogi, bardzo długiej drogi do uzdrowienia państwa. W tym uzdrowieniu trzeba sięgnąć po młode pokolenie, to które dziś wchodzi w dorosłe życie. Jest niezbędne dla przebudowy i odnowy Polski.

Mamy więc Prawo i Sprawiedliwość, a dalej jest już tylko polityczna dżungla i bałagan, nerwowość i panika, egoizm i głupota, jednym słowem totalna dekonstrukcja. Najmocniej trzyma się jeszcze Platforma Obywatelska, ale widać już jak na dłoni, że nawet jeśli partia ta przetrwa jako całość, to i tak straci władzę. Nie pomogą tu żadne rekonstrukcje Tuska, bo cyrku i tak mamy w Polsce bardzo dużo. Gdyby premier natychmiast zdymisjonował minister Muchę za defraudację sześciu milionów złotych, być może marsz ku politycznej nędzy jakoś by zatrzymał. Teraz zjazdu w dół nic już nie zatrzyma, bo nikt nie uwierzy, że nowe twarze będą lepsze, a skala rozczarowania wyborców PO jest ogromna. Najciekawsze jest to, co robi Janusz Palikot i Aleksander Kwaśniewski. Nie są oni raczej zwolennikami PiS- u, prawda A robią wszystko, by wzmocnić na potęgę partię Jarosława Kaczyńskiego. Co oni bowiem zrobili?   Drążą i osłabiają PO, tworzą zupełnie poronioną inicjatywę polityczną Europa Plus, taką przepustkę wyborczą do Parlamentu Europejskiego, ale powoduje to zupełny rozkład na lewicy. Drwią ze starego Millera, ale on, wbrew nim, tę starą postkomunistyczną lewicę jeszcze jakoś trzyma razem.

Bajzel jednak i tak jest ogromny. Nikt nie wie, o co chodzi Kwaśniewskiemu, a ludzie w Palikocyrku też mają wątpliwości, jaka drogą idzie ich „Saba”: Na Filipiny czy do Brukseli, a może na manowce? Afera z podkarpackim marszałkiem ludowców tez ich osłabia, a poza tym, Piechociński to jednak nie Pawlak, który samym spojrzeniem mroził wewnętrzne spory. Ruchy tektoniczne są więc widoczne wszędzie. Stabilny wydaje się Pałac Prezydencki i zapewne myślą tam intensywnie, jak wykorzystać swój niemały potencjał władzy i wpływów. Poczekajmy, może wkrótce zwinie się Solidarna Polska i PiS będzie jeszcze mocniejszy. No chyba, że klamka Komorowskiego jest dla Ziobry ważniejsza. PiS jest cały, Jarosław Kaczyński ma swoją wielką historyczną szansę: obalenia ustroju III RP, ustroju, który w znakomity sposób przemycił ludzi i zwyczaje rodem z sowieckiej rzeczywistości.