czwartek, 4 kwietnia 2013

Defensywa smoleńska

Czas zapomnieć o Smoleńsku, to był zwykły wypadek – to aktualna filozofia panująca w obozie władzy i w tak zwanych mediach. Piszmy w końcu  tak zwanych, bo patrząc na ten problem naukowo  – to nie są żadne media. To jest raczej taki nowoczesny radiowęzeł III RP. Taka stacja, jak TVN 24, nie pełni nawet tej roli w rozumieniu mediów komercyjnych, które z reguły przyjmują przecież jakąś opcję ideową, jak CNN czy FOX News.  TVN 24 to typowy ośrodek propagandy rządowej, coś na kształt współczesnego biuletynu KC PZPR. Biuletyn ten w ostatnich dniach i godzinach przygotowuje swój elektorat do obchodów naszej III Rocznicy Katastrofy Smoleńskiej. Niestety, przed tą trzecią rocznicą daliśmy się już urobić. Trwa jakaś próżna dyskusja o tym, że premier Donald Tusk leci 10 kwietnia do Nigerii. A dokąd miałby lecieć? Co on biedny miałby w tym dniu robić w Polsce, poza symboliczną wizytą na Powązkach? A co nowego dziś wiemy na temat ustnych ustaleń Tusk – Putin, krótko po Katastrofie? A gdzie jest dziś Pan Arabski?

Pan Arabski, który już wcześniej odważył się zabrać samolot głowie państwa, poleciał sobie na lukratywną placówkę dyplomatyczną. Gdyby tak ktoś prezydentowi USA albo Francji, odmówił dostarczenia samolotu, gdzie by poleciał? Dokąd? Gdzie byłby taki urzędnik państwowy? A gdyby jeszcze toczył bardzo niejasne rozmowy w Rosji przed wielce prawdopodobnym zamachem na terenie tego państwa, to gdzie by leciał, poza możliwością polecenia na pysk w więzieniu? Po trzech latach, niezależnie od tego, co stało się 10 kwietnia w Smoleńsku, Pan Tomasz Arabski powinien, jeśli nie więzieniu siedzieć, to w domu, na politycznej emeryturze. Ale po 10 kwietnia, osoby, które z urzędu powinny zniknąć ze służby lub z polityki, dostawały przecież ordery i awanse, tak jak generał Janicki. Po trzech latach, polityk, który znał już przyczynę katastrofy po kilku minutach  jest ministrem spraw zagranicznych i śmieje się od ucha do ucha z bzdur smoleńskich. Przy okazji ośmiesza się, nawet przed swoimi zachodnimi sojusznikami, próbując wcielić się w skórę Becka. Panie Ministrze! Nie ta Polska, nie te Niemcy, a Pana może oszczędźmy……

Polityk pospiesznie przejmujący władzę, kiedy nawet nie było jeszcze sekcji zwłok ś. p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy nawet nie stwierdzono oficjalnie jego zgonu(!), potem podśmiewający się nie wiadomo z czego, gdy lądował samolot z trumnami ofiar smoleńskich jest urzędującym prezydentem państwa. To nie jest Azja, w tym najgorszym, rozumieniu historycznym? To nie jest „sowiecja” w najlepszym wydaniu? Do tego, po polskim Sejmie snują się jacyś politycy - karaluchy, którzy powinni mieć przynajmniej obite torebkami mordy przez wdowy smoleńskie. To są typowo sowieckie łby kręcące nadal swoje polityczne interesy w moim kraju. I wreszcie mamy premiera, który w sprawie Smoleńska oddał Rosjanom wszystko, co można było oddać. A przecież 10 kwietnia prezydent Miedwiediew proponował nam inne, bardziej korzystne dla nas rozwiązania. Co stało na przeszkodzie, by je przyjąć? Nagrodzono najwierniejszych kłamców, takich jak Ewa Kopacz. Kto nagrodził? Premier z Nigerii. Słuszne jest więc pytanie, skąd pochodzi ta władza? Co to jest za dziwna elita, która odbiera samolot głowie państwa? Może jakiś list Tuska do Obamy? Na pewno odpowie mu, co by się stało w Waszyngtonie, gdyby waszyngtoński Arabski nie dał mu samolotu. Zauważcie, że oni wszyscy są na szczytach władzy. Wszyscy ci, którzy są w taki czy inny sposób odpowiedzialni za to, że lot TU -154 M do Smoleńska miał rangę lotu niemal wycieczkowego. Bo przecież mówiono po 10 kwietnia 2010 roku, że Prezydent urządził sobie wycieczkę do Katynia. Tak w ogóle mówią Polacy? Zasadne jest pytanie, skąd pochodzą.          
        

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kongres Kobiet, kraj kobiet

Kongres Kobiet jest jakąś tam organizacją kobiecą działającą na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. To jest pewne, co więcej to jest prawda. Kongres Kobiet formalnie istnieje. Ale tylko formalnie. W skład tegoż Kongresu wchodzą jedynie kobiety. Są to kobiety, które planują obalić rząd Donalda Tuska lub jakikolwiek inny rząd, ale innego nie ma na razie, więc na pewno rząd Tuska. Planują obalić, ponieważ Panie powołały coś, co w każdym polityku, premierze, ministrze budzić musi grozę, powołały bowiem Gabinet Cieni. Komentatorzy sceny politycznej w Polsce z uwagą śledzą działania i ruchy Kongresu Kobiet. Są to głównie ruchu od butiku do butiku lub od spa do spa. Ruchy te powodują, że kobiety z kongresu są coraz piękniejsze, piękniejsze nawet od ministra Nowaka, co już kompletnie dobija Donalda Tuska, który do butiku nie chodzi, bo fajne ciuchy dostaje od Mira. Skoro są coraz piękniejsze, to są coraz groźniejsze. Chyba nikt w to nie wątpi, kto oglądał choćby filmy z Bondem. Krótko mówiąc, Kongres Kobiet po całym roku pobytu w SPA, jest już bliski przejęcia władzy w Polsce. Kongres wsparła nawet Pierwsza Dama, co od razu zostało odebrane, jako ruch Kongresu w kierunku Pałacu. Tworzy się groźna dla Premiera Tuska koalicja. Podobno Gabinet Cieni spotyka się co miesiąc na tajemniczym wzgórzu w Krynicy w luksusowym SPA. Henryka Krzywonos dojeżdża tam pociągiem aż z Trójmiasta, podobno ma objąć resort kultury. Dziennikarze próbują się dowiedzieć w warszawskich butikach i u najlepszych stołecznych fryzjerów,  czego dotyczą rozmowy Henryki Bochniarz (premier, premierzyca?) z Jolantą Kwaśniewską (minister albo ministra spraw zagranicznych)

2 kwietnia 2013 roku do opinii publicznej docierają dramatyczne informacje o odejściu z Kongresu Kobiet Jolanty Kwaśniewskiej i słynnej tramwajarki Henryki Krzywonos. Odchodzą w momencie, gdy planowano jeszcze jeden wyjazd do SPA nad morze, a potem, już wprost znad morza, przyjazd do Warszawy i od razu obalenie rządu Tuska, czyli coś na kształt zamachu majowego. Tymczasem, dramatyczne dla wszystkich Polaków wiadomości z 2 kwietnia rozwiały nadzieje na wielką zmianę w III RP. Nastroje próbowała studzić Danuta Waniek, ale Henryka Krzywonos powiedziała, że Waniek opowiada pierdoły. Dziennikarze uważają, że Panie pokłóciły się po prostu o resorty siłowe. I dlatego Krzywonos poszła do kultury, tak jak Zdrojewski. Henryka Bochniarz, przebywająca na wsi, niczym z Sulejówka zakomunikowała, że jest zdziwiona tą zadymą. Niemal zgodnie sądzi się, że za odejściem liderek Kongresu Kobiet stoją mężczyźni. To budzi już całkowitą grozę Magdaleny Środy i Kazimiery Szczuki. Budzi tez grozę polityków, którzy cały wieczór w gorących studiach i w gorących nastrojach dyskutują o tych odejściach. Środa oświadczyła, że jeśli odejdzie z Kongresu, to dlatego, że jest kobietą. Poparła ją Kazimiera Szczuka. W warszawskich butikach panuje ogóle przygnębienie. Właściciele zastanawiają się, na ile ten wstrząs odbije się na zakupach Pań z Kongresu Kobiet. Na szczęście, prosto ze wsi, Henryka Bochniarz, wydała uspokajające oświadczenie, że poziom zakupów nie powinien ulec zasadniczej zmianie. W tej sytuacji Donald Tusk odetchnął z ulgą, razem z ministrem Nowakiem. Żyjemy w kraju absurdu i na razie nic się nie zmieni. Chyba, że z Kongresu Kobiet odejdzie Anna Grodzka.              

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Nowa Polska nie przyjdzie sama


Dawno temu, gdy pracowałem w mediach, niektórzy dziennikarze z centrali uchodzili za świetnie poinformowanych. Gdy spotykaliśmy się, a był to przełom wieku XX i XXI, sprzedawali nam te swoje tajemnice polityki, a w ich oczach było widać błysk i poczucie mocy, czuli się boscy. My wiemy, a wy nie. Może dziś już tak nie jest, ale spotykam się z tymi i owymi, i ten błysk nadal dostrzegam. Piszę o tym, ponieważ to, co świat mediów uznaje za wiedzę wręcz tajemną o układach politycznych w Polsce, o tym, kto pociąga za sznurki i dlaczego, to jest  zaledwie rąbek tego, co knują na górze ludzie polityki. Zresztą, czy warto jeszcze dziś analizować na przykład to, że Miller i Kwaśniewski razem gdzieś wyszli albo siedli? Nic z tego dla nas nie wynika. I co? I za moment były prezydent był już za miedzą. A dobrze poinformowane media pisały i mówiły, że jednak się dogadują. Śmiem twierdzić, że ani my, zwykli zjadacze chleba, ani nawet najlepiej poinformowani dziennikarze, nie wiedzą zbyt wiele o tym, co szykują nam politycy. Poza tym, to ciągłe dociekanie, a co to będzie dalej, a może jakaś nowa partia, jest szkodliwe dla nas, dla Polski, dla jej przyszłości. Układ polityczny III RP jest zużyty do cna, co doskonale przecież widać. Tak, jak cała ta budowla zrodzona w Magdalence. Jeśli Jarosław Kaczyński (mniej sam PiS) nie postara się przestawić zwrotnicy historii, radykalnie, obalając ten skorumpowany i grający tylko dla siebie układ polityczny, to jego i jego formację też historia zmiecie. Oczywiście punktem wyjścia do tego jest stworzenie szerszego obozu politycznego, zainteresowanego radykalna zmianą. Pytanie brzmi: a kto jest tym zainteresowany? Uczciwi ludzie, którzy w III RP  odbijają się od ściany układów.

Tymczasem trwają te wszystkie gierki i nowe rozdania, których znaczenie dla Polski jest takie, jak  ruchy stada żubrów w Białowieży dla ruchu słoni w Indiach, chyba że uznamy działanie efektu motyla. Powiedzmy sobie nawet, tak dla przykładu, że ugrupowanie Europa Plus obejmie w Polsce władzę za dwa lata. Samodzielnie to raczej nie, ale jak media poprą i napiszą „Kwaśniewski dasz radę”, to kto wie. Dla mediów znowu szał. Z kim utworzą koalicję, a co zrobi PiS, i w ten sposób dojedziemy z III RP do roku 2020. Ze względu na to, że państwo to wykształciło - w sposób niespotykany chyba nigdzie indziej w Europie  -zawieranie wszelkiego rodzaju transakcji poprzez znajomości, to nawet jak III RP przekształci się w jakiś nowy byt, pozostanie przecież armia ludzi tego układu,  przyjdą ich dzieci i będziemy w takiej chorej Polsce dalej żyć, Dziennikarze nie muszą wszystkiego wiedzieć i nie wiedzą, ale mogą w imieniu społeczeństwa wielu rzeczy się domagać. Niestety media III RP stały ekspozyturą władzy rządzącej dziś Polską i nie robią nic dla dokonania zmiany. Zobaczymy jaki wpływ na opinię publiczną będzie miała TV Republika. Może być jednak za późno. Tak długo, jak w Europie trwają polityczne ruchy tektoniczne, tak długo możemy zbudować nową, bardziej uczciwą Polskę, która nie wykluczy przecież wszystkich ludzi układu III RP z pracy czy służby cywilnej, bądź politycznej w nowej Polsce. Jarosław Kaczyński jest tu kluczową postacią do przeprowadzenia takiej zasadniczej zmiany. Przynajmniej na razie. Ale musi sięgnąć po ludzi stojących z boku, nie będących w PiS, ale ewidentnie uważających i widzących na co dzień, jak skorumpowane i nieuczciwe jest to państwo. Kaczyński wyczekuje, ale może się nie doczekać. Inni nie próżnują, o czym świadczy choćby inicjatywa  Europa Plus. Nowa Polska sama nie przyjdzie, trzeba po nią sięgnąć odwołując się do narodu, do tych jego warstw, które swoje życie prywatne i zawodowe opierają na uczciwości, na prawdzie.

niedziela, 31 marca 2013

O lewakach i obmywaniu stóp

Mam dziś złe wieści dla lewaków, bo chyba nie dla całej lewicy (?): katolicy (katole) mają się dobrze, świętują godnie Zmartwychwstanie Chrystusa, są odświętnie ubrani, uśmiechnięci i mimo prób zamykania im ust na różne sposoby w ważnych dla państwa sprawach, mówią to co chcą. Tłumy w kościołach, więc nie jest tak źle, no i nowy Papież Franciszek dodaje nam dużo otuchy tym, co mówi. Lewacy mają jednak sporo sukcesów w zachodniej Europie, choćby pozamykane kościoły, ale u nas jeszcze nie. No i to jest problem. Polska to taka wyspa przeklęta dla lewaków. Stąd tyle ich działań.. Ostatnio powrócił temat gejów. Otóż z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że lewaków w ogóle, albo średnio, nie obchodzą problemy gejów, lesbijek i przecież ważny temat dla całej Polski i Europy związków homoseksualnych wśród kotów. Oni są tylko narzędziem do usunięcia katolików. Może nie fizycznie, no bo jak, nie ma odpowiedniej atmosfery do tego, ale oni marzą o tym, żeby na świecie w ogóle nie było katolików. Geje pełnią tu rolę amfibii skierowanej przeciwko katolom, jak o nas mówią. Marny ze mnie katolik, ale chcę przestrzec przed tym, o czym lewacy marzą: nowy, piękny świat, ze skundlonymi katolikami, nowymi prawami i lewackimi mędrcami, którzy w jedynie słuszny sposób kierują sprawami świata i ludzi.

To są ich prawdziwe cele. Oczywiście w tym nowym świecie, różne mniejszości mają te swoje prawa, o które walczyły, jakieś tam nie wiem, na przykład prawo gejów do becikowego dla swoich pociech z Banku Gejostwa Krajowego, a dla par lesbijskich bezpłatne wyprawki, o ile jedna z lesbijek była jeszcze w stanie urodzić dziecko. Swoją drogą wyobraźmy sobie nowy lewacki świat (brrrrrrr), w którym rządzą.. Skąd homoseksualiści wezmą sobie dzieci? No skąd, pytam się, bo to na razie jest niewykonalne. A gdyby nawet było wykonalne, jakie byłaby płeć tych biednych dzieciątek? Lesbijkom będą się rodziły tylko dziewczynki, a gejom chłopcy? No i co dalej? W końcu przecież taki duży już chłopak spotkałby się z taką dziewczynką w tajemnicy i powiedział jej: zróbmy to tak jak robią to ci katole, mówił mi taki jeden, jak byłem w strefie zakazanej. I jest afera! I to jaka! Gazeta Wyborcza podnosi krzyk, że doszło do płodności w państwie, a przecież dzieci mają pochodzić tylko i wyłącznie z Banku, a do tam trafiają z kolei ze strefy zakazanej od katolików, którzy muszą je oddawać. Celem lewaków, tym najważniejszym, jest wykluczenie katolików, z życia społecznego i politycznego, uznanie ich za szkodliwą sektę, która w „normalnym” lewackim państwie nie ma prawa głosu, ma słuchać lewackiego areopagu. Tak się to czy, nie inaczej. A co do gejów. Ci zwykli, jeśli można tak ich nazwać, w ogóle nie mieszają się w obecne spory. Ma kolegę profesora, który jest gejem, i on mi mówi, że jedyne co go interesuje z tej debaty to prawo do dziedziczenia, a cała reszta to hucpa takich kreatur jak Palikot i spółka.

Papież Franciszek wzywał w Wielki Czwartek, abyśmy sobie nawzajem obmywali stopy wodą, tak jak zrobił  to Chrystus. Papież mówił to oczywiście w wymiarze symbolicznym. Zgadzam się. Mogę "obmyć wodą stopy" mojemu przeciwnikowi, który mnie skrzywdził, mogę to uczynić wobec przestępcy odbywającego karę więzienia, ale nie widzę najmniejszego powodu, by czynić to wobec lewaków, których celem jest likwidacja chrześcijaństwa. Niech oni już się tam sami we własnym gronie "obmywają" według swoich praw. My idziemy ponad dwa tysiące lat razem, cała Europa została zbudowana na sile chrześcijaństwa, cała jej potęga, choć były przecież i błędy. My miłujemy życie, ale wiemy, że nie tu jest jego koniec. Ruch lewacki to ruch zbudowany na śmierci Boga, co oznacza, że dla nich, tu na ziemi, trzeba to nasze życie maksymalizować do granic absurdu, bo przecież dalej nic nie ma. To filozofia śmierci. I dlatego jest tak groźna, gdyż uznaje, że wszystko można, nic nas nie ogranicza., trzeba korzystać z życia, ile się tylko da. Dla katolików, dla chrześcijan, mamy przyszłość także tam, kiedy przejdziemy na drugą stronę. Chrystus przeszedł tam na krótko, a dziś do nas powrócił. Alleluja!                         

                                            

piątek, 29 marca 2013

Dwie Polski

      
Polska i OFE, Polska i upadek armii, Polska i korupcja, może wystarczy. Jaka jest ta nasza Polska? Ciągle dumna. Wszyscy analizują co kryje się za oczywistym skokiem na kasę, bo jak inaczej nazwać tę koncepcję, choć warto byłoby poznać ten dokument, żeby było czarno na białym, ale nie tak jak w TVN 24. Otóż, proponuję prześledzić ten szok ministra Rostowskiego w telewizji TVN 24. Ośmieszają się i politycy i dziennikarze. Nie było szoku, on o tym wiedział. Jeśli ktoś sądzi, że jak zbiera się taka elita i ustala, co chce zrobić dalej z setkami miliardów naszych pieniędzy, bo mówimy tu o setkach, to jest gorzej, niż naiwny. Służby kontrolują znacznie mniejsze pomysły i transakcje, a OFE jest pod lupą od dłuższego czasu. Ci z góry rządowej wszyscy o tym wiedzieli. A jeśli nie wiedzieli (demokracja nie ma tu nic do rzeczy), to rany boskie, coś trzeba zrobić. Bo w środku Europy trwa (nie od dziś) zabór naszych pieniędzy. Siedzą różni ekonomiści w studiu i nadają, że też są oburzeni. Oni mogli nie wiedzieć, choć nie wiem czy wszyscy. Nie ma takiej opcji. Spójrzcie na twarz ministra Rostowskiego. Jak to jest twarz człowieka zszokowanego to Niesiołowski jest astronautą. Jest jeszcze gorzej. Poważni politycy nie skorzystali z OFE i od początku wiedzieli, że to będzie wielki przekręt. Szkoda, że nic nie zrobili. Ale tu, skala biznesu była ogromna. Warto przypomnieć skalę reklam i debat telewizyjnych. Ten rząd jest nieudolny. Skoro prof. Bugaj jest jego krytykiem, niech zsumuje kwotę wszystkich strat wynikających z korupcji i niedbalstwa, albo przekrętów. Oczywiście, trzeba uwzględnić napływ kapitału, ale też zapytać, za jaką to było cenę przeprowadzone. Choćby banki. Ciągle też, mówiono o III filarze, jaki on jest świetny dla nieco bogatszych. Niestety sam zostawiłem w nim jakieś trzy tysiące złotych. Zrezygnowałem po roku. Okazało się, że to jednak filar dla bogaczy. ABW wiedziała dużo wcześniej o przekrętach na budowie autostrad, a nie wiedziała o przekręcie na kilka miliardów złotych? Oczywiście na początek.

I jest druga Polska, która ciężko pracuje, nie ma czasu na grę w piłkę. Sześć tysięcy kilometrów przejechanych po Polsce coś  daje, więcej, niż Tuskobus. Nie można zanegować skoku cywilizacyjnego naszego kraju, ale tego dokonali Polacy, a nie rząd Tuska. Rzeczywiście widać zadbane wyremontowane kamienice, ale Tusk nie ma w tym żadnego udziału. Ani jego rząd. Dostaliśmy pieniądze z UE, bo taki jest strategiczny interes Niemiec. Chyba Pani Minister od dróg sama powiedziała, że do Berlina wraca z powrotem ponad euro, z tego trafi do Polski. I widać ludzi, którzy codziennie pracują najdłużej w całej Europie.  Jeśli mówimy o jakimś skoku, to jest nasz skok, a nie ich. Można było spotkać dużo ludzi serdecznych, mądrze mówiących o Polsce. To jest w ogóle jakaś mania krążenia w jedno miejsce w Europie na urlop. Mamy rozbudowaną sieć hoteli i gastronomii, nie gorszą niż Zachód. W zasadzie wszędzie gdzie się jest, jest pięknie. No, ale mistrz Olbrychski nazwał Polaków kołtunami. Taki mistrz to najwyżej artystyczny cieśla, z szacunkiem dla cieśli. Gdzie on widzi tych kołtunów? Żałosne. Polacy są dziś nowocześni i zadbani, także słuchacze Radia Maryja, bo może o nich myślał. Mówią bez zawiści, choć mogliby by być bardziej uśmiechnięci. Ale jak mają być uśmiechnięci, skoro dowiadują się, że na emeryturze, po 10 latach nie dostaną już praktycznie nic, a OFE przysyłały im i nadal przysyłają kwity, ile to już zgromadzili kapitału.  Chyba można powiedzieć Dwie Polski – naszą, ciężką pracującą i dumną oraz  patriotyczną, i mamy tę drugą Polskę opartą na cwaniactwie, cwaniactwie za wielkie pieniądze. To nie jest żaden populizm, ale najwyższy czas zrobić z tym porządek, by Polski dalej po prostu nie rozkradano.           

Nareszcie przyszła zima



Nareszcie mamy zimę. Co za radość. W niedzielę Zmartwychwstanie Pana. Czas Radości. No, ale ta zima przebija dzisiaj wszystko. A przecież jest Wielki Piątek. Ale jest też dzień normalnej pracy i śmieciowej. Poszedłem do ZUS-u, a nigdy doprawdy jako klient tam nie byłem. Nie wiem, jak jest w innych ZUS-ach, ale wiem jak było w tym. To jest koszmar. To jest męczenie ludzi kretyńskimi komunikatami z Barei. Ale to można znieść, bo niektórym może i to pomaga w dojściu do okienka. Ale to jest nic. Nawet kolejki, choć dziś ich nie było, bo wiadomo Wielki Piątek. To, co poraża, przynajmniej mnie to liczba kwitów do wypełnienia i ich jakość Był ktoś, to wie. Ja rejestrowałem maleńką firmę. I właśnie podszedłem do trzech segregatorów. Nic nie ma firmie. Było to pod hasłem zmiana ubezpieczenia inne. Kwitów było ze 70, kto to, pytam się wymyślił, co to jest za państwo, które tak traktuje. Jakieś Babcie o słabym wzroku o coś tam się pytały, ale też nie mogłem przeczytać wszystkiego. Poza tym, wnioski do wypełnienia były tak marnej jakości jak uchwalane ustawy – głupie i do tego nieczytelne. To nie jest błahy temat, bo dajemy się traktować jak niewolnicy. Zapewniam wszystkich, że już sam widok tej sali klienta to Kafka, albo gorzej.

Najgorsze jest to, że ludzie się na to godzą.  Do tego  jakaś opryskliwa Pani w informacji, zupełny dramat – nie mówię tu o jej wyglądzie. No i ci biedni emeryci Pokorni , zrezygnowania ze smutnymi twarzami. Nie razi to Was? Myślę ogólnie o nas. Ale miało być o zimie. To będzie jednak i polityce. „Przyszła zima  ruska, pogonimy Tuska”. Przepraszam, ale on mi się ZUS –em  łączy. Ten system niewiele się zmienił, bo jest sowieckiego nadania, wojskowego i politycznego. A w tamtym systemie, rosyjskim., człowiek niewiele znaczy. Kto przejmuje się starszymi ludźmi w Polsce? Tylko on sami martwią się o siebie. No po prostu szlag mało mnie nie trafił, jak ten ZUS w końcu zobaczyłem. I pamiętajcie, że już wiedza o nas prawie wszystko. Na koniec szczypta optymizmu: przyjęła mnie rewelacyjna urzędniczka, uśmiechnięta, kompetentna. Zima ruska nie będzie, to trzeba się spieszyć……No i oczywiście wszystkim blogerom i czytelnikom Spokojnych Świąt! A Wielki Piątek to trzeba mieć w  duszy i w głowie. I już.              

poniedziałek, 18 marca 2013

Kolejowa Komuna

Polska ma silne służby. W służbach, dbających o nasze bezpieczeństwo, o to, by nic złego się nam nie stało, jesteśmy może nawet lepsi od Rosjan, albo co najmniej tak dobrzy jak oni. Poranek na dworcu PKP w Szczecinie. Pusto jak zwykle, bo już mało co dojeżdża do gierkowskiego okna na świat i mało co, w związku z tym, wyjeżdża z niego. W hali „odlotów” czai się trzech facetów. Wysocy, twarze jak z pięknych lat osiemdziesiątych: zacięte, czerwone, gotowe na danie w ryj każdemu, kto się ruszy kiedy nie wolno się ruszać. To agencja ochrony. Oni chronią ten rozpadający się dworzec przed bandytami. Ale tu już nawet bandytów nie ma, bo kogo oni mieliby okradać? Agenci chodzą po hali, rozglądają się, czy ktoś nie chce przypadkiem dokonać zamachu na dworcowy kibel, czyli uciec z niego nie płacąc dwóch, albo i trzech złotych za pisuar. W dziedzinie kiblowych haraczy jesteśmy na szczycie piramidy światowej. ¾ dolara, albo nawet cały dolar za WC, za „restroom”, to tylko w Polsce. Na peronie „ni słychu, ni widu”. Nie ma nikogo! Ani jednego pasażera. Aż nagle wyłania się dwójka barczystych oficerów ze Służby Ochrony Kolei z wielkim owczarkiem niemieckim. Halt! – słyszę w głowie. Może będą strzelać? Przeszli i nawet nie sprawdzili mi dowodu osobistego, jakie to szczęście….. I  jak blisko do lat osiemdziesiątych, do pięknych  napuchniętych mord, kochanych, jak z sowieckiego filmu. PKP jest lepiej zorganizowana niż polska armia. Kiedy już siedzę w pustym pociągu jadącym do Lublina i czekam na jego odjazd, nagle barczyści oficerowie z psem przechodzą pod oknem wagonu i zaglądają do środka, co też ja tu robię w tym przedziale. Nie mija minuta i pojawia się jakiś gość (taki tajniak z PKP), ubrany na wojskowo i też przechadza się po peronie, ale już bez psa. Pewnie wyższy rangą. Sprawdza tamtych, czy czegoś nie przeoczyli. Sytuacja wyżej opisana nie zdarzyła mi się pierwszy raz. To standard. Często podróżuję i równie często doświadczam dowodów na to, że żyję w jak najbardziej policyjnym państwie. Mobilnego wojska mamy może z dwadzieścia tysięcy żołnierzy, nie więcej, ale różnych służb, to już będzie ponad dwieście tysięcy. I oni są gotowi lać po mordzie, śledzić, kopać, inwigilować nas dzień i noc. Jesteśmy na szczycie inwigilacji. Czyż nie jest to wszystko piękne, że Tusk tak to dopracował? I jeszcze Boni dokona takiej cyfryzacji, że słowa nie piśniesz bez wiedzy służb. Nie ma co narzekać na kolej. Mysz się nie prześlizgnie. Na odcinku kilkuset kilometrów konduktorzy, z różnych zresztą ekip, sześć razy potrafią sprawdzić bilet i jeszcze z cztery razy go zeskanować. W Niemczech pod tym względem jest bałagan nie do opisania. Nie skanują nawet czasami. Czasami i u nas jest bajzel. Przyszła konduktorka i nabazgrała coś na bilecie i sobie poszła. To jest wycinek polskiej rzeczywistości, niby nic, ale przecież coś jest nie tak, skoro na dworcu jest więcej różnych tajniaków niż podróżnych. Skoro nic nie działa w PKP normalnie, ale służby działają tak sprawnie jak za Komuny. Wniosek nasuwa się jeden: Komuna nie upadła.