środa, 19 października 2016

Chorzy z nienawiści

Niestety, to zjawisko w polskiej polityce jest dniem codziennym, czymś normalnym i akceptowalnym, do tego z racji nagromadzenia się wielu przypadków nienawiści politycznej, czymś, obok czego przechodzimy obojętnie. Do tego mamy brak zasad i brak honoru. Tylko kilka przykładów. Radosław Sikorski został ministrem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy go odwołano i nadeszły wybory, krzyczał z obozu Platformy, że dorżnie watahę, czyli jego dawnych politycznych przyjaciół, ludzi, którzy wynieśli go do władzy. W jakim cywilizowanym zachodnim kraju miałby szansę na jakikolwiek byt polityczny?  W żadnym, w Polsce tak. Mecenas Giertych, dawniej lider LPR i minister w rządzie PiS. Jak sam wyznał (co za tupet!), on wchodził do tego rządu niczym przysłowiowy "kret" Tuska, bo ponoć się z nim konsultował, bo miał taki plan, żeby chyba od środka rozwalić partię Kaczyńskiego. Teraz dawny nacjonalista bryluje w TVN 24 i u Michnika. Koszmar. Obrzydlistwo.

Kolejny kameleon: Kazimierz Marcinkiewicz. Były premier, człowiek, o którym niewiele było wiadomo, zanim nie został premierem dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dzięki niemu, już po odwołaniu został zatrudniony w Goldman Sachs, jednym z największych banków inwestycyjnych na świecie. Lukratywna posada, której nie dostał z pewnością dlatego, że napisał doktorat z ekonomii. I ten człowiek, bez zasad, bez honoru, jedyne co teraz uprawia to plucie na PiS. Wszystko co robi PiS jest złe, Polska się pogrąża, Polska jest na aucie, i tak dalej.......  I wreszcie Wałęsa, przypadek szczególny, ktoś kto sam zjadł siebie, ale najwyraźniej jeszcze o tym nie wie. Bez wątpienia nienawidzący Jarosława Kaczyńskiego i całego obozu prawicy, uzurpujący sobie, że przeprowadził Polskę od komunizmu do wolności. Trudno  o większego megalomana w całej Europie i trudno znaleźć większego kłamcę od niego w naszym kraju. Polskę do wolności poprowadziła "Solidarność", wielki ruch społeczny, spontaniczny, dający wiarę Polakom, że można wyjść z komunizmu oraz w tym samym stopniu Ojciec Święty Jan Paweł II. I koniec kropka. Żaden Wałęsa, cokolwiek by mówił, ten człowiek bez honoru, uparcie kłamiący, że nie współpracował z SB.


Na to wszystko nakłada się zbiorowy podmiot polityczny, chory z nienawiści do obecnego rządu, czyli Platforma  Obywatelska. Są z pewnością w niej ludzie uczciwi, chcący dobrze dla swoich miast i regionów, ale nad nimi wszystkimi jest ta wielka czapa pełzająca PO Warszawie i Brukseli, butna, cyniczna i bezczelna. 20 miliardów złotych zniknęło gdzieś z programu budowy autostrad, to więcej niż kontrakt na Caracale. I nic, nic się nie stało. Dziękować opatrzności, że Polska nie kupi przestarzałych helikopterów, których w armii francuskiej jest 15!  Chorzy z nienawiści do PiS, do Jarosława Kaczyńskiego, bo zderzają się z formacją, która ma idee, ma wartości, realizuje swój program. A oni po prostu byczyli się przez osiem lat, tak wyglądały te kompromitujące rządy. O nienawiść trudno posądzać Nowoczesną, nowy dziwny wykwit polityczny.


Przyglądając się tej partii, chcąc nie chcąc, powracam myślami do kultowego filmu braci Zucker "Wyścig szczurów", a konkretnie do tego fragmentu filmu, w którym  Cuba Gooding jr., przypadkowo, staje się kierowcą autobusu pełnego rozhisteryzowanych pań w średnim wieku. Tak samo ubranych, tak samo krzyczących i się uśmiechających, tak samo histeryzujących. Tak.... to jest właśnie Nowoczesna, więc o nienawiści nie może tu być raczej mowy, nawet w przypadku posłanki Pihowicz. Co ciekawe, nerwy puściły już nawet Michnikowi, cała ta prawa strona i jej wyborcy to łajdacy. A TNS Polska właśnie podaje: PiS -34%, PO-15%, Nowoczesna -11%, Kukiz `15 - 9%. Reszta na zieloną trawkę.  

sobota, 15 października 2016

Donald Tusk, gorący kartofel

Być może dla nienasyconej władzą Ewy Kopacz powrót Donalda Tuska do Polski to jak zbawienie, a sam powracający to co najmniej wielki odnowiciel  Platformy, jej jedyne spoiwo, jej jedyny prawdziwy przywódca. Warto o tym pomyśleć, bo wcale nie jest pewne czy były premier zostanie wybrany na drugą kadencję jako szef Rady Europejskiej.I wcale tu nie chodzi o brak poparcia ze strony rządu Prawa i Sprawiedliwości, choć może mieć ono znaczenie. Rzecz w tym, że Tusk ma na Zachodzie kiepską prasę, niewiele osiągnął, brak mu po prostu cech przywódczych i charyzmy.  Nie przypadkiem traktowany jest jako człowiek dość posłusznie wykonujący polecenia Berlina, bo przecież tylko i wyłącznie Berlinowi zawdzięcza swoje wysokie stanowisko. Chodżą więc słuchy, że Donald Odnowiciel podobno pakuje już walizki do Polski, ale czy na pewno i czy na pewno chce wrócić do kraju?

Donald Tusk w Polsce oznacza same kłopoty dla Platformy Obywatelskiej. Nie uniknie bowiem ani trudnych pytań o Amber Gold, choćby takie, dlaczego nie reagował na tykającą bombę, choć ostrzegała go ABW, no i nie uniknie w ostateczności procesu sądowego albo Trybunału Stanu w sprawie Smoleńska. Za oddanie śledztwa Rosjanom, za przyjęcie Konwencji chicagowskiej, choć był to lot wojskowy  czy wreszcie za to, że obszaru katastrofy nie uznano za teren eksterytorialny oraz za celowe rozdzielenie wizyt. Tusk nie uniknie odpowiedzialności za te zaniechania i działanie na szkodę interesów naszego państwa, choć może uniknąć odpowiedzialności karnej. Wszystko jest możliwe. Dlatego nie jest wykluczone, że Tusk po prostu do Polski szybko nie wróci, a walizki może i pakuje, ale nie poleci z nimi z Brukseli  do Warszawy.Dla niego najlepszym wyjściem jest załatwienie sobie w Unii cichej posady z dobrą pensją i siedzenie tam jak najdłużej, do emerytury. Kandydowanie na Prezydenta RP w 2020 roku? To mogłaby tylko wymyślić Ewa Kopacz i Tomasz Lis. 



Tusk jest gorącym kartoflem, którego tak naprawdę nikt nie chce. Skończy marnie, szczególnie w podręcznikach historii. Tak naprawdę uciekł przed Jarosławem Kaczyńskim, bał się, że kiedy zostanie w kraju, szybko zostanie uruchomiona przeciwko niemu cała pisowska machina. Nie może tez liczyć na wielki aplauz działaczy Platformy. Co roztropniejsi i bardziej inteligentni doskonale wiedzą, że będzie dla nich obciążeniem, co więcej, na nowo rozpęta się konflikt z Grzegorzem Schetyną. Ale może być też tak, że Donald Tusk pójdzie na rympał i zacznie przebijać w atakach na PiS i Schetynę, i Petru i nawet Henrykę Krzywonos (pamiętny kurdupel). Być może wtedy zjednoczy sobie sympatię wyborców, którzy najchętniej udusiliby Jarosława Kaczyńskiego własnymi rękami, być może PO ustabilizuje się na twardym poparciu 20% wyborców. Ale to jest tylko gdybanie. Może być bowiem i tak, że dostanie II kadencję tylko dlatego, żeby nie musiał wracać do Polski. Może Merkel go uratuje, w końcu nie miała w żadnym państwie europejskim tak wiernego sojusznika, choć słowo sojusznik zostało tu użyte tylko przez grzeczność.


Jakkolwiek się potoczą losy Donalda Tuska, w Polsce jest politykiem spalonym, nikt już - nawet sam Tomasz Lis - nie napisze "Tusku musisz".  I tu jest największe zmartwienie całej opozycji. Nie Tusk to kto za niego, kto będzie prawdziwym liderem całej opozycji? Na szczęście dla Prawa i Sprawiedliwości oni po prostu nie mają nikogo. Nowoczesna nie "wyhodowała"nawet namiastki lidera, Schetyna jest zużyty jak większość całej tej formacji, a KOD nie ma żadnego pozytywnego przesłania, żadnej intelektualnej wizji czym w ogóle ma być. Starzeją się też dawni oficerowie WSI, lata już nie te, a poza tym trzeba w końcu ustawić sobie jakoś tę starość. Znowu inicjować jakąś nową Platformę bis? W końcu dali im szansę a oni   upojeni władzą schrzanili wszystko dokumentnie i to przy tak dużym strumieniu pieniędzy z UE. Wstyd. Jeśli Donald , gorący kartofel wróci do Polski, stanie się z pewnością jedno: zamieszanie będzie jak diabli. 

piątek, 14 października 2016

Głosowanie na Nowoczesną?

Sondaż goni sondaż i można je spokojnie omijać szerokim łukiem, szczególnie badania IBRiS*. Właśnie ta pracownia podała, że opozycja może już dziś utworzyć większość rządową, bo PiS słabnie (ok. 30%), a  Nowoczesna idzie chyba po władzę (23%), natomiast PO kuleje - tu bez zmian (16%). Niech będzie, że ten sondaż jest wiarygodny. Kukiz`15 w nim znika (6,8%) , a wskakuje za to SLD z pięcioma procentami. Niech więc będzie, że to badanie odzwierciedla obecne preferencje polityczne Polaków. W zasadzie nic tu nie dziwi. PiS jak zwykle niedoszacowany, ale Nowoczesna, o co tu chodzi?

Jak można w ogóle głosować na Nowoczesną? Co to jest? Partia? Klub Krzykaczy? Zespół rockowy "Pihowicz i gitara"?  Z sondażu wynika, że niemal co czwarty Polak oddałby dziś głos na partię Petru. Czyli na coś co nic nie proponuje, wszystko neguje i jeszcze się określa jako reprezentacja młodych wykształconych Polaków. Ryszard Petru sam się mianował liderem opozycji, choć jest ułomny jeśli chodzi o podstawową wiedzę o Polsce i o świecie. Można wątpić czy zabłysnąłby nawet w podłym barze gdzieś na zapadłej amerykańskiej prowincji. Dla PiS to dobrze, że ktoś taki kieruje partią. A kto za nim stoi? Kamila Gasiuk - Pihowicz. W biegu do mównicy 100 punktów. Może wysłać ją na olimpiadę? Poza tym tak się zaperza, gdy cokolwiek mówi, tak się angażuje emocjonalnie, tak się nadyma, że gdyby nagle przestała w to wierzyć, mogłaby po prostu pęc na antenie.

Jak można głosować na Nowoczesną? Jak można głosować na przekrętasów z PO, którzy podrzucili PiS ten śmierdzący francuski pasztet? Można nie znosić Jarosława Kaczyńskiego, ale głosowanie na PO, a już w szczególności na Nowoczesną to obraza rozumu i zdrowego rozsądku. To obciach. A głosują ponoć na partię Petru młodzi i wykształceni. Można powiedzieć, że III RP wyhodowała właśnie sobie takie młode śródmiejskie elity, mniej więcej z takimi samymi horyzontami i takim samym poziomem intelektualnym jak Ryszard Petru. Są w tej partii pojedyncze osoby mówiące czasami do rzeczy, ale Nowoczesna nic nie zrobiła dotąd, żadnej poważnej oferty. Słyszymy tylko ciągle, że trzeba PiS natychmiast odsunąć od władzy. Już! Teraz! Zaraz! Doprawdy, gdyby nie wsparcie wielkich mediów, po PO i Nowoczesnej pozostałby już  tylko pył. PiS powinien mieć rzeczywiście nową silną partię w opozycji, taką właśnie Nowoczesną, ale nie taką jak ta z Petru i Pihowicz. Ścigają się z PO na totalność, to jakaś głupota. Dla PiS to dobrze, dla jakości sceny politycznej w Polsce fatalnie. Bo nie było nic bardziej fatalnego w polskiej polityce ostatnich lat niż powołanie do życia Nowoczesnej, bezpłciowej siły politycznej, ani liberalnej ani w ogóle nie wiadomo jakiej. I na coś takiego chcą głosować  ponoć wykształceni Polacy. Zgroza i współczucie, ale krótkotrwałe.

czwartek, 13 października 2016

Koniec Petru i Schetyny

W Platformie i Nowoczesnej wrze od środka. Na razie te dwa garnki są przykryte szczelnie przez propagandowe zagrywki, że wszystko jest świetnie, że lider jest jeden, że Ryszard Petru jest nie do zastąpienia, a Grzegorz Schetyna, pomimo różnych tarć twardą ręką trzyma całą partię. Tak niestety nie jest i bardzo dobrze, bo może wreszcie nastąpi przełom w opozycji, która całkowicie pogubiła się po wyborach w 2015 roku. Zamiast totalnej opozycji mamy totalną klapę. Na szczęście w obu partiach są ludzie, są nowi liderzy, którzy szykują się do objęcia władzy. Co więcej są zdeterminowani, zdyscyplinowani i bezwzględni. A tego trzeba w walce z Kaczyńskim. Te niemrawe ataki PO czy Nowoczesnej na rząd Szydło są śmieszne, mogą co najwyżej zachwiać mównicą sejmową, do której wszyscy się przeciskają. Jest więcej niż pewne, że nadchodzi koniec Petru i Schetyny. Może o tym nie wiedzą, może się domyślają, ale to kwestia najbliższych tygodni.

Wiadomo na pewno, że doszło do tajnego porozumienia Kamili Gasiuk - Pihowicz z Borysem Budką, żeby zrobić w obu partiach porządek, skończyć z okresem "każdy mówi co chce" i burżuazyjnym stylem życia wielu działaczy. - Nic nie wnoszą do partii tylko się byczą - miała powiedzieć Budce liderka Pihowicz. W każdym razie przygotowują się już do przejęcia władzy i będzie to bolesne doznanie dla tych malowanych liberałów z PO i Nowoczesnej. Wiadomo, że w miejsce władz regionalnych obydwu partii zostaną powołani Komisarze Obywatelscy z daleko idącymi uprawnieniami. Będą mogli na przykład wyrzucić każdego członka partii w przypadku nieposłuszeństwa. To z pewnością ułatwi oczyszczenie opozycji z leni i cwaniaków. Można powiedzieć, że byli mienszewicy, przyszli bolszewicy. Ale takiej podłych porównań Borys Budka się nie obawia. Będzie rządził w PO żelazną ręką. Przy nim Schetyna jawi się jak człowiek dusza.

Wiadomo także, że będą obowiązywały trzy erystyczne zasady prowadzenia sporów w Sejmie i w studiach telewizyjnych. W porównaniu z nimi dokonania Arthura Schopenhauera wydają się po prostu śmieszne. W skrócie można je przedstawić tak:
  1. Mów zawsze głośno, przerywaj, nie dopuszczaj do głosu, bądź agresywny i nieprzyjemny jak to tylko możliwe.
  2. Jeśli to nie wystarcza, po prostu krzycz, jeśli słyszysz mocne argumenty, krzycz do skutku, aż przeciwnik opadnie z sił.
  3. Jeśli pomimo to przeciwnik dalej posługuje się argumentami, śmiej się z niego tak jak Szejnfeld, to   zabójcza broń.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  Oczywiście, Oczywiście, wiadomo, że śmiech typu Szejnfeld jest strasznie trudny do wykonania, ale europoseł już się zgłosił, że poprowadzi zajęcia. Z krzyku oczywiście Pani Kamila, a z głośnego  i bardzo  wyraźnego mówienia Borys Budka. Nie ma już miejsca na ślamazarność. Petru idzie na mównicę z minutę, Pihowicz już tam po prostu jest. Nikt nie wie nawet kiedy i jak się tam znalazła. Takiej szefowej potrzebuje Nowoczesna. Takiego szefa jak Borys Budka potrzebuje PO. Wiadomo na pewno, że na razie partie pozostaną osobnymi podmiotami politycznymi, ale będą miały identyczną strukturę. I Budka i Pihowicz obejmą stanowiska Komisarzy Krajowych. Ich zastępcami będą Komisarze Krajowi ds. Bezpieczeństwa. Co tydzień, w Warszawie, nowi liderzy PO i N będą prowadzili wiece z udziałem tysięcy sfrustrowanych rządami PiS pracowników wielkich korporacji. Duch rewolucji ma przeniknąć do ich serc i umysłów. Nie wyklucza się, że Petru i Schetyna zostaną zmuszeni do emigracji. I całe szczęście, że w końcu poważni ludzie w PO i Nowoczesnej biorą władzę w swoje ręce, bo tylko w dyscyplinie, karności, poświęceniu i całkowitemu oddaniu partii jest nadzieja na pokonanie pisowskiej zarazy.      

piątek, 23 września 2016

Jakiej Polski potrzebuje Jarosław Kaczyński

To pytanie musi mieć odpowiedź Jest już największym polskim politykiem od czasu zakończenia wojny. I nie jest bez znaczenia co robi i co planuje. Jest wrażliwy na problemy społeczne, ale jest po części liberałem. Jest też pytanie, czy będzie zmuszony być premierem. Nie chodzi tu o to Pani Premier Beata Szydło sobie nie radzi. Chodzi o to, że poparcie dla PiS będzie spadać. Chodzi o to, że w tej sytuacji PiS powinien szukać innych wyborców.

Sukces programu 500+ jest ewidentny, ale dotyczy głownie rodzin niezamożnych. Pytanie jest5a takie czy ogarnie większy elektorat, na przykład czy zabierze PO i Nowoczesnej tak zwanych liberałów. Czy Morawiecki przekona ich, że to jest Polska  jest po trosze liberalna? To jest kluczowe pytanie, ponieważ - z całym szacunkiem dla Premiera i Prezydenta RP - Kaczyński został przywódcą, może nie jest taki jak Piłsudski ale jest liderem  Polski i Zachód to wie  Może go nie lubić, ale musi się z nim teraz liczyć

Przez kilka lat mówiło się o Donaldzie Tusku jako liderze. Z niego było lider jak strażnik miejski. Pilnował tylko miast dużych i interesów PO. Ale teraz wypada zadać kluczowe pytanie jak postąpi JK? To jest krótka notka, ale poparcie dla PiS nie będzie wieczne. Bo warto dmuchać na zimne, niż gasić ogień. Dlatego tylko pytam.  

czwartek, 15 września 2016

Wypychanie Polski z UE

Żeby zrozumieć to  co dzieje się od ponad roku w Unii Europejskiej i pojąć skąd tyle jadu Brukseli i Niemiec wobec Polski, trzeba najpierw ustalić, które państwa należą dziś do awangardy krajów propagujących te wartości europejskie, które legły u podstaw  powstania  Wspólnoty Węgla i Stali, a potem EWG. Podobno Włochy chcą powrotu do kształtu Unii z 1957 roku, czyli do twardego jądra państw założycieli. Ale ani Włochy, ani Niemcy, ani Francuzi nie reprezentują dziś tych wartości, o których mówił i pisał Robert Schuman, jeden z założycieli wspólnoty europejskiej. Jego wartości wyznają dziś w Europie tacy politycy jak Kaczyński czy Orban. Merkel czy Hollande, dążą do okrojenia Unii Europejskiej do kilku państw i porzucenia państw Europy Środkowej, choć nikt tego otwarcie nie mówi. Wskazują na to wszystkie działania Berlina w polityce i w gospodarce, choćby sprawa Nord Sream I czy Nord Stream II. Wskazują na to kompletnie oderwane od realiów rezolucje skierowane przeciwko Polsce czy zupełnie bezzasadne krzątanie się Komisji Weneckiej po Warszawie.

Trzeba więc najpierw zrozumieć, że na Zachodzie jest silne parcie na pogrzebanie projektu europejskiego, który w obecnej formule ideologicznej mógłby zostać pewnie zrealizowany, gdyby wszystkie państwa poddały się dyktatowi Berlina i Brukseli, do tego przyjmując polityczną poprawność jako jedyną i obowiązującą  we wszystkich dziedzinach życia ideologię i do tego jeszcze godząc się na fasadową demokrację, w której zawsze rządziliby poddani Niemiec.

W takiej formule Polska mogłaby pozostać w Unii Europejskiej będąc na całe dekady skazana na skundlenie i poddaństwo. Taka formuła odpowiada Platformie i Nowoczesnej i dlatego obydwie te partie mówią tym samym językiem co Martin Schulz. Mamy więc bardzo jasny wybór: albo kapitulacja przed Berlinem i pośrednio także przed Rosją, albo próba budowania przez Polskę lokalnego sojuszu państw Europy Środkowej, który będzie się starała zachować suwerenność polityczną tej części Europy. Nie przeskoczymy Niemiec, ale oni tez nas nie przeskoczą tak łatwo jak sądzili.

Co bardziej rozumni politycy Zachodu doskonale wiedzą, że Polska ma strategiczne znaczenie dla trwałości Unii Europejskiej. Wypchnięcie Polski miałoby jeszcze gorsze skutki niż Brexit. Rozmyłoby już zupełnie struktury UE, a tak zwane jądro pogrążyłoby się w wewnętrznym kryzysie. Nie jest bowiem tak, że interesy Włoch, Francji i Niemiec są zbieżne. Polska w Unii Europejskiej równoważy jednak do pewnego stopnia wpływy największych graczy. Skoro trwa wypychanie nas z UE, co jest już ewidentne, to trzeba się też spodziewać w najbliższym czasie kolejnych ataków na Polskę, tak, by ostatecznie za rozpad UE, za wypchnięcie Polski oskarżyć rząd Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego.  A Bruksela i Berlin będą robiły wszystko by stanowisko Polski się usztywniło, by coraz częściej nasz kraj domagał się zmian w samej Unii.


I prawdę mówiąc nie mamy innego wyjścia, ponieważ jeden krok w tył oznacza kapitulację i wielką fetę w obozie Platformy Obywatelskiej, partii otwarcie proniemieckiej, ściśle podporządkowanej instrukcjom z Brukseli. Można powiedzieć bez przesady, że to wrogi byt na terytorium Polski. Unii Europejskiej, a także Martina Schulza, Junckera, kompletnie nie obchodzi Trybunał Konstytucyjny w Polsce. Ich interesuje tylko daleko posunięta destabilizacja w naszym kraju, która otworzy drogę do powrotu starego, do ścisłego podporządkowania Warszawy Zachodowi. Zresztą ultimatum dla PiS-u znalazło się we wczorajszej rezolucji, wyrażone explicite. Albo się dogadacie ze wszystkimi siłami politycznymi w Polsce, albo się do Was dobierzemy. Rzecz bez precedensu w historii UE. Innymi słowy, albo na kolana albo Was wypchniemy.

środa, 14 września 2016

Jęki Platformy Obywatelskiej

Strasznie długo rozkłada się Platforma Obywatelska, niemal tak samo długo jak porzucone torby foliowe, no może nie do końca tak długo, bo one się rozkładają z tysiąc lat, a PO nie przetrwa do wyborów parlamentarnych. A nawet jeśli przetrwa to będzie to na pewno inna Platforma. Jeśli nie dokona samooczyszczenia swoich szeregów ze skompromitowanych polityków, czyli w zasadzie musiałaby usunąć prawie wszystkich, czeka ją marny los.Tak się bowiem składa, że partia ta brnie do samozniszczenia jak żadne inne ugrupowanie w Polsce. Przykładem jest kolejna debata w PE na temat Polski, kuriozalna, chora i bezsensowna, która nikogo nie interesowała, poza europosłami PO. Do tego wszystkiego jeden z liderów Platformy Janusz Lewandowski walczy najwyraźniej o palmę pierwszego Anty - Polaka w Europie z Martinem Schulzem.

W Polsce opozycja może mówić o rządzie pisowskim, może go szczerze nienawidzić, ale poza granicami kraju to jest rząd polski. Zachęcanie do ataku na Polskę, na polski rząd, wzywanie do zastosowania sankcji, w tym ekonomicznych, to ociera się o zdradę stanu, a już na pewno jest działaniem antypolskim. Platforma Obywatelska przekształca się w siłę polityczną, która walczy nie z PiS-em tylko z własnym krajem, z jego porządkiem demokratycznym, z jego mieszkańcami. Posiłkuje się przy tym Brukselą, w której przeważają siły niechętne lub wręcz wrogie Polsce i to nie dlatego, że teraz rządzi Prawo i Sprawiedliwość. Dla tych sił, czyli "chadeków", liberałów, socjalistów, komunistów i zielonych, Polska jest ewidentną przeszkodą w ułożeniu się z Rosją. Jest niepotrzebnym balastem, który hamuje całkowite podporządkowanie państw Europy Środkowej brukselsko - berlińskiej centrali. 

Smucą Panowie i Panie z PO, że za Tuska byliśmy liderem przemian, pupilem UE, no po prostu prymusem. Oczywiście byliśmy - w karnym wykonywaniu wszystkich poleceń i zachcianek Pani Merkel. Teraz stajemy powoli w pionie, więc od razu jesteśmy na cenzurowanym. 60 europosłów, z tego połowa to byli  Polacy, wzięło udział w widowisku, które można nazwać pełną kompromitacją PO i Parlamentu Europejskiego. Można się jedynie domyślać, że ten żenujący spektakl w wykonaniu Janusza Lewandowskiego był tylko i wyłącznie na użytek wewnętrzny, bo owa "debata" stała się w polskich mediach tematem dnia. A szkoda! Przynajmniej publiczne media powinny ten temat, mówiąc brzydko, całkowicie olać. Tak samo jak wizytę Komisji Weneckiej, o której  sędziowie w Polsce jeszcze dwa kata temu nawet nie słyszeli. To są wrzuty medialne, mające podkręcić tylko i wyłącznie wyborców PO, którzy tak jak ich partia są święcie przekonani, że bycie Europejczykiem oznacza przyjmowanie wszystkiego co spłodzą wykoślawione umysły w Unii Europejskiej, że jeśli Schulz coś powie złego o Polsce, to znaczy, że trzeba rozstrzelać PiS, bo partia ta za wszystko odpowiada i psuje nam opinię w Europie. Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy. 

Platforma od czasu wyborów w 2015 roku nieustannie jęczy i się pogrąża, już jej chyba nikt nawet nie chce z tak zwanych elit III RP, ale póki co nie ma następcy. Nowoczesna już się nie wychyli poza pułap 15%, niezależnie od tego kto i po co robi sondaże. Zresztą z takimi kadrami to i tak cud, że mają jeszcze tylu wyborców. Albo śmieszni, albo irytujący, albo ignoranci. Całe szczęście, że jest jeszcze w PO Julia Pitera. Przynajmniej mówi ciekawe rzeczy, które nikogo nie powinny dziwić. Stosunek całej Platformy do wyroków sądów, do afer był przecież zawsze taki sam.  Ich to nie dotyczy. Są ponad. To bycie ponad tak bardzo weszło im w krew, że teraz starają się dokonać przy pomocy Trybunału Konstytucyjnego zamachu stanu. Tak to trzeba nazywać po imieniu a nie jedynie mówić o konflikcie wokół TK. To nie jest żaden spór polityczny w ramach istniejącego prawa, tylko próba przewrotu i odsunięcia ostatecznie od władzy demokratycznie wybranego Sejmu i rządu.

Nad wszystkim góruje jeszcze niezwykła wprost nienawiść do partii rządzącej, w ogóle do części Polaków, którzy nie godzą się na skundlenie Polski i samych Polaków przed Brukselą i Berlinem. Będzie więc jęczeć dalej Platforma, będzie dalej prowadzić antypolską kampanię na Zachodzie, aż w końcu ktoś się naprawdę wkurzy i posadzi kilku jej polityków przed Trybunałem Stanu.  Oni wręcz się o to proszą , o kajdany, o aresztowania, po to tylko, by taki Schulz mógł ze zgrozą oświadczyć, że sytuacja w Polsce przypomina mu czasy nazizmu. Czeka nas z pewnością duże przesilenie w obozie opozycji, ono jest wręcz nieuniknione. Ciekawe czy urodzi się z tego coś wartościowego czy też będzie to kolejny polityczny potwór.