wtorek, 13 września 2016

Strasburg oskarża. Wyznanie Europejczyka.

Jestem do głębi wstrząśnięty tym, że znowu będą źle o nas mówić w Parlamencie Europejskim. Ja wiem, że to jest głos przyjaciół Polski , jak mądrze pisze na TT Janusz Lewandowski. Głos w sprawie dyktatury PiS, ale przecież odium tej krytyki spada na cały kraj, także na mnie. Dlatego jest mi wstyd za Polskę, wstyd, że po okresie, gdy wszyscy czuli przed nami respekt, gdy Angela Merkel konsultowała z Donaldem Tuskiem niemal każdą decyzję, gdy Komisja Europejska nie mogła się wprost nachwalić jak skutecznie likwidujemy przestarzały i nikomu niepotrzebny przecież przemysł stoczniowy,  a więc po tym pięknym okresie nadeszły czasy, gdy strach nawet wyjść na ulicę. Bo tu nie chodzi tylko o Trybunał. Częstokroć odnoszę wrażenie, że policjanci rozpoznają we mnie na ulicy albo zwolennika Platformy albo Nowoczesnej. Patrzą się na mnie złowrogo, coś szepczą sobie do ucha, chwytają za rękojeść  policyjnej pałki i tylko czekać jak zarzucą mi coś i dadzą w łeb. A wystarczy, że w tłumie zobaczą pisowską twarz, to od razu zaczynają się uśmiechać, podchodzą do takiego i pytają czy mogą mu w czymś pomóc. Taką mamy w Polsce demokrację.

Przejść spokojnie obok kościoła to jak przechodzić spokojnie po molu minowym. Nienawistne twarze, kobiety z parasolkami zakończonymi szpikulcami tylko czekają na mój jeden fałszywy ruch, by rzucić się do ataku. Na szczęście nie jeżdżę tramwajami, bo już byłbym pewnie pobity z kilka razy. Jak to dobrze, że w Strasburgu będą mówić dziś o wielu hańbiących ideę demokracji ustawach, także tej o policji, także tej podsłuchowej. Od miesiąca korzystam już tylko z Internetu w bibliotekach, zmieniam adresy, loginy i hasła, żeby nie dopadła mnie pisowska inkwizycja. Jak to dobrze, że jest taki Martin Schulz. Oburzają się w Polsce, że użyją wobec nas siły, jak nie zaprowadzimy demokracji. A niby dlaczego nie? Krótkie siłowe rozwiązanie i będzie tak jak było. Jakże piękne są te historyczne słowa Agnieszki Holland.

Na szczęście, w obliczu narastającego terroru, niezwykle dumnie zachowuje się prezes Rzepliński. Dziś pięknie wyszedł po spotkaniu z Komisją Wenecką do dziennikarzy razem z sędzią Biernatem i obaj czekali. Dziennikarze - ci nierozgarnięci z TVP  - myśleli, że te dwa wielkie autorytety zejdą do nich na dół, żeby się z nimi chyba spoufalać. Daremne nadzieje. Musieli podejść do schodów i wyciągnąć wysoko, wysoko w górę ręce  z mikrofonami, żeby móc cokolwiek nagrać. Oj, słyszałem jak potem utyskiwali, że bolą ich ręce. Stanęli przed nieśmiertelnym  prezesem Trybunału, jak powiedział sędzia Biernat, więc powinni być dumni, że w ogóle się do nich odezwał, że ich nie zrugał za to, że się pętają pod budynkiem. Złoty człowiek, złota dusza.

Ale codzienność jest szara. Kiedy wyrabiałem w Urzędzie Wojewódzkim nowy paszport, jakaś pisowska paniusia patrzyła na mnie z taką niechęcią, z taką nienawiścią, że w końcu zrezygnowałem. Poczekam na zmianę władzy. A to jest pewne. Gdy zobaczyłem w Warszawie Donalda Tuska, serce mi urosło, włosy przestały siwieć, a mój rasowy jamnik Pstrąg zaczął z radości stawać na dwóch łapach. Wróci z Brukseli Tusk i rozwali ten dyktat ciemniactwa, faszyzmu, nacjonalizmu, ksenofobii, nietolerancji i oczywiście skrytego antysemityzmu. Słusznie napisał duży niemiecki dziennik, że tym Muzeum Ulmów PiS chce przykryć nasze straszne zbrodnie na Żydach, że chcemy uniknąć współodpowiedzialności. Niemcy są też winni, ale my nie mniej. No i mamy ten dług wobec Europy. Tak wiele nam dali, nauczyli nas w sumie wszystkiego od podstaw, a ta antyeuropejska tłuszcza tego nie rozumie. 

Dlatego czekam na jakiś poważny ruch, na jakiś demokratyczny przewrót w Polsce, na pogonienie PiS-u i jego wyborców na Białoruś. Tam jest ich miejsce. Warszawa tak mi wypiękniała dzięki Hannie Gronkiewicz - Waltz, tyle wieżowców i kwiatów, i tyle było w stolicy uśmiechniętych twarzy za rządów PO. A teraz? Zgroza! Doszukują się winy Pani Prezydent w tej reprywatyzacji. A cóż takiego się stało? Lokatorzy, którzy nie dbali o swoje kamienice zostali wysiedleni całkiem słusznie. Niech mieszkania kupią porządni obywatele, mający dorobek życiowy i pieniądze na to, żeby i kamienice i Warszawa nam piękniała. Można by tak długo, ale niech ten Strasburg nas oskarża co tydzień, niech piętnuje dyktaturę PiS-u. Niech Schetyna siedzi w Brukseli non stop i niech pogoni do roboty i rozprawy z Kaczyńskim, a Petru niech przemówi w końcu mądrze do Warszawiaków, przecież kochamy go wszyscy, to nowy wódz. Najlepiej się czuję, gdy w nocy śni mi się Borys Budka. Gdy widzę jego czoło, jego błyskotliwy wyraz twarzy, gdy słyszę, jak miażdży dosłownie każdy ruch PiS-u, to poranek staje się od razu weselszy, nawet wtedy, gdy słońca nie ma na niebie. Borys Budka jest jak moje słońce. I świeci mi w nocy.

poniedziałek, 12 września 2016

Fatalna i zakompleksiona opozycja 2016

Nareszcie znamy program Nowoczesnej Ryszarda Petru, kompleksowy, bogaty, wielowarstwowy, niczym  Max Big Burger King, a do tego pryncypialny. Aż strach pomyśleć, co musi wysmażyć na 1 października Platforma Obywatelska, żeby choć trochę zbliżyć do standardów Nowoczesnej, albo przebić jej szumne zapowiedzi. Przede wszystkim, "petruski" zamkną najpierw Andrzeja Dudę i Beatę Szydło w więzieniu, a PiS najnormalniej w świecie rozpędzą. Inne punkty ich programu nie mają znaczenia, ponieważ podobne stanowisko zajmują wszystkie cywilizowane partie w Polsce. O wiele ciekawsi od programu partii Petru są jej wyborcy. Skoro poparcie dla Nowoczesnej ciągle oscyluje między 9 a 14 procent, to jednak jest to około 1-1,5 miliona wyborców, którzy idą głosować. Właściwie nie wiadomo czego oni oczekują od Petru, chyba niczego. To wyborcy - podobno z klasy średniej - nie mający najzwyczajniej żadnych poglądów politycznych, co najwyżej zniechęceni do PO, nie znoszący PiS-u i totalnie zakompleksieni na punkcie Europy i europejskości.Tak samo zresztą jak wyborcy Platformy.

Pamiętamy dobrze trwającą całymi latami kampanię jak to Polacy się nie myją, nic nie wiedzą o Europie, jacy to kołtuni i szowiniści, jednym słowem szalejący zabobon. Nagle wyrosło nowe pokolenie Polaków, które względem Brukseli, Unii czy europejskości zachowuje się obojętnie, czasami krytycznie, ale bez zgiętego karku. Krótko mówiąc, nie garbią się politycznie, tak jak  czynią to na co dzień Tusk, Schetyna, Janusz Lewandowski czy wspierające ich media. Są to często wyborcy Prawa i Sprawiedliwości. Można rzec, że to  nowa siła, bardzo ważne zaplecze polityczne dla Jarosława Kaczyńskiego. Niewiele się o nich mówi, a szkoda, ale to zadanie dla PiS-u, by docenić to nowe, wykształcone pokolenie Polaków, które po prostu brzydzi się antypolską jatką, jaką organizują w Brukseli PO i Nowoczesna. 

Paradoksalnie, ci młodzi pisowcy są najbardziej europejskim pokoleniem Polaków, bez kompleksów, można powiedzieć, że są proeuropejscy asertywnie. Na drugim biegunie, mamy ową klasę średnią  z Warszawy, Wrocławia, Gdańska czy Poznania, uważającą się za wybitnie oświeconą, oderwaną od polskiej tradycji i naszych wartości narodowych, która jest totalnie zapatrzona w Zachód, ma na jego punkcie potworne kompleksy, a każde gromkie zdanie z Brukseli traktuje niemal jak słowa proroka. Wyborcom Nowoczesnej jest dokładnie obojętne jaki program będzie miała ich partia. Ma krzyczeć w Sejmie, opluwać PiS, czasami szarpnąć PO no i ma porządnie wyglądać w Brukseli. To jest zachowanie patologiczne na tle innych krajów europejskich. Trudno bowiem znaleźć tam partię podobną do PO czy Nowoczesnej. Mamy więc dziś w Polsce dwóch mutantów, twory bezideowe, można nawet powiedzieć całkowicie dla polskiej demokracji  bezużyteczne, a nawet szkodliwe, czego HGW jest koronnym przykładem. To może jest i wygodna sytuacja dla PiS, ale fatalna dla Polski. Dlatego niezwykle korzystna i dla PiS, i dla naszego kraju, byłaby zdrowa i nowa opozycja polityczna. Choćby po to, żeby skończyła się antypolska nagonka z udziałem polskich(?) partii politycznych. Ciekawe, kiedy nastąpi to przesilenie.. 

piątek, 9 września 2016

Lis zbada przyczynę śmierci kur

Czy można jeszcze na poważnie pisać o Hannie Gronkiewicz - Waltz? Czy można jeszcze na poważnie pisać o Parlamencie Europejskim, który we wtorek zajmie się kornikiem drukarzem? Czy można na poważnie mówić o Platformie jako opozycji  parlamentarnej w Polsce, skoro od wielu miesięcy jest opozycją antypolską na forum europejskim? Skoro Janusz Lewandowski mówi o wstydzie, że on, jego przyjaciele wstydzą się za Polskę, za to co Polsce zrobił PiS. Te wybitne darmozjady z PO, które przez osiem lat nie robiły nic innego jak tylko pomnażały swoje majątki i wpływy, które nigdy nie miały żadnego programu dla Polski, poza wydawaniem jak najlepiej dl;a swoich funduszy europejskich, ci wszyscy cynicy mówią o wstydzie, mówią o tym, że nikt nie lubi PiS-u w Europie. Oni to wiedzą, oni są jak europejskie medium, które łączy się, kiedy tylko chce, z rolnikiem hiszpańskim i z włoska kelnerką. Obudził się w sprawie opozycji sam Zbigniew Hołdys, który podobno napisał kultowy tekst o tym jak trzeba walczyć z Kaczyńskim. Już tytuł mówi wiele: "Mój ruch oporu". Ten facet ma stały odlot, ale warto się pewnie odnieść do jego steku bzdur, które przesyłają sobie podobno ludzie opozycji.  

Powracając do tematu pisania na serio o HGW i PE, czy w ogóle o Unii Europejskiej, odpowiedź jest jednoznaczna: nie można pisać na poważnie o tym co wyprawia obecna Prezydent Warszawy, ani tym co wyprawia PO, ani tym bardziej PE z Schulzem na czele. Umyka to wielu komentatorom, ale Gronkiewicz - Waltz w poprzedniej kadencji sama nadzorowała (bezpośrednio!) Biuro Gospodarki Nieruchomościami, innymi słowy z konieczności wiedziała o przekrętach i znała wszystkie dokumenty.  Teraz za brak nadzoru nad tym biurem poleciał wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, bo ta jego dymisja to tylko kabaret. Poleciał też Jacek Wojciechowicz, którego powiązano z dziką prywatyzacją, choć sama HGW mówi przy okazji, że to za złe wyniki w inwestycjach. Sam Wojciechowicz już mówi  o podłości tej decyzji, a za nim w Radzie Miasta stoi co najmniej kilku radnych PO. Tak oto lis, albo lisica  HGW będzie badać przyczynę masowego mordu na kurach. Nie inaczej jest w Parlamencie Europejskim zdominowanym przez liberałów, farbowanych chadeków i socjalistów. U nas nie ma już w polityce SLD, nie ma lewicy, nie ma też farbowanych chadeków, krótko mówiąc, wszystkie największe frakcje w PE mają wybitny interes by pogrążyć rządy Prawa i Sprawiedliwości, by je osłabić i obrzydzić Polakom.  To stado lisów i lisków, które tak jak HGW badają, czy w naszym rodzimym kurniku jest demokracja i porządek. Tyle tylko, że to nie jest kurnik. To solidna zagroda, która potrafi się bronić.

Platforma w tym wszystkim to zwykłe stado naganiaczy, które donoi8s Brukseli, pokazuje gdzie uderzyć, kogo zaczepić, komu dołożyć. To już nie jest polska partia. To jest partia w służbie Martina Schulza i Angeli Merkel, tak jak Nowoczesna dryga z kolei w rytm tego, co mówi Guy Verhofstadt, który z radością przyjmie nowych liberałów z Polski, jeśli wejdą w nowych wyborach do PE. Cała ta postliberalna klasa polityczna z Brukseli chciałaby rozjechać rząd Prawa i Sprawiedliwości, ale dziś jedyną poważną przeszkodą stanowią polscy wyborcy. Nie znika poparcie dla PiS, co więcej, jeśli części wyborców, niechętnych Kaczyńskiemu, w końcu spadną klapki z oczu po kolejnej durnej i głupawej rezolucji, może być dla grabarzy Europy jeszcze gorzej. Bo tacy ludzie jak Juncker, Timmermans, Tusk, to grabarze idei europejskiej, tej z początku lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. I oni chcą być sędziami w sprawie polskiej demokracji. We Francji można aresztować człowieka bez postawienia  mu zarzutów, ale ich interesuje polska policja. Zajmą się Puszczą Białowieską, podczas gdy przez ich kraje przetoczyło się kilkadziesiąt wielkich afer związanych z zatruciem środowiska przez wielkie koncerny. I czy można naprawdę traktować poważnie ich debatę, ich rezolucje? Przecież to jest polityczny trup. Do tego stanu niewiele brakuje HGW, skoro za rządy w Warszawie wziął się Grzegorz Schetyna. W czym jak w czym, ale wykańczaniu konkurentów niezły z niego lis.    ntów niezły z niego lis. 

czwartek, 8 września 2016

Smoleńsk vs. III RP

Ostatnio  próbowali odwołać najspokojniejszego i najbardziej kulturalnego Marszałka Sejmu po 1989 roku, bronią zawzięcie totalnie skompromitowanej Prezydent Warszawy, arogancją i butą mogliby obdzielić pół globu. Bronią Gronkiewicz - Waltz, która razem z Bronisławem Komorowskim odpowiada za hańbiące czyny na Krakowskim Przedmieściu, do jakich doszło latem 2010 roku. To dziwne, że ten były obóz władzy dbający tylko o siebie a nie o Polskę, ma czelność snuć jeszcze jakieś wizje o naszym kraju. Bez wątpienia jednak dąży do podważania porządku demokratycznego w państwie posiłkując się takimi tworami jak KOD, oraz częścią środowiska sędziowskiego i oczywiście niezastąpioną w opluwaniu PiS stacją TVN.    

Miliony części, na jakie rozbił się pod Smoleńskiem TU- 154 M to dla nich dowód, że samolot uderzył w "pancerną brzozę". Tym samym owa brzoza stała się najgroźniejszym pociskiem rakietowym jaki stworzyła ludzkość. Niewykluczone, że Platforma, gdyby dalej rządziła, zakupiłaby od Putina z 1000 takich pancernych brzóz na potrzeby naszej armii. To, że w te brednie uwierzyła także część Polaków jest jeszcze smutniejsze. Bo Smoleńsk nie jest kwestią wiary czy opcji politycznych. Smoleńsk domaga się jedynie prawdy, ale PO, Nowoczesna, PSL, także SLD chcą zapomnieć o ofiarach, o przyczynach, byle tylko jak najdalej od trudnych pytań. Są nowe dowody i będą kolejne, które ostatecznie wykluczą z życia publicznego skompromitowane tak zwane elity III RP, w tym te medialne, w tym tę stację, która od pierwszych godzin po katastrofie wpisała się w rosyjską i "sikorską" narrację  o winie pilotów. To nie będzie odwet, tu chodzi jedynie o uszanowanie pamięci o ofiarach tragedii smoleńskiej. Ci ludzie powinni zostać skazani na zapomnienie, na polityczny grób. To jest polski obowiązek wobec ofiar Smoleńska, ich bliskich i w ogóle wobec samej Polski, którą 10 kwietnia razem upokorzyli Donald Tusk i Władimir Putin. Trudno znaleźć w historii Polski bardziej odrażający przejaw zdrady naszych interesów narodowych.  



Ludzie Platformy od samego początku zajmowali się walką z krzyżem, z prawdą, zajmowali się obrażaniem rodzin i zmarłych. Krok w krok razem z Anodiną wypracowali obraz złych pilotów i pijanych generałów. Zakompleksieni wyborcy PO podchwycili tę oszczerczą narrację i żyją z nią do dziś, o ile oczywiście pamiętają, że 10 kwietnia 2010 roku zginęła elita polskiego narodu. Z reguły nie pamiętają, a jak temat jest wywołany, to słyszymy od nich  to samo co od redaktor Pochanke. A jeszcze wcześniej....  "Jaki Prezydent taki zamach...." - przecież te słowa Bronisława Komorowskiego , wtedy Marszałka Sejmu RP, a nie ulicznego sprzedawcy z szacunkiem dla niego,  są kwintesencją obozu III RP, jego braku klasy, prymitywizmu, zadufania i nienawiści do innych. I potem wracają trumny ze Smoleńska do Warszawy. I znowu ten sam Bronisław Komorowski, już jako p.o. Prezydenta RP razem z Tuskiem mają na lotnisku doskonałe humory, śmieją się. Polacy tak robią? S. p. Lech Kaczyński walczył w Gruzji o wolność i niepodległość dla całego regionu Europy Środkowo - Wschodniej. Co w polityce międzynarodowej osiągnął Komorowski? Krzesło w Japonii. Jego partyjny druh, Donald Tusk, uciekł z Polski, w strachu przed tym, co będzie się działo po przegranych przez PO wyborach.  Tak jak stchórzył przed Putinem, tak potem stchórzył przed Polakami.


Nie ma i nie było żadnej wojny  polsko  - polskiej. Jeśli mówimy o jakimkolwiek konflikcie w Polsce, to mówimy o starciu obozu patriotycznego, propolskiego z klasą polityczną III RP, której najważniejszym celem było i jest zaspokojenie własnych potrzeb oraz potrzeb zagranicznych partnerów. Na tym gruncie żywiła się oczywiście  także część elektoratu PO, do dziś tak wierna tej chodzącej jeszcze po Sejmie i studiach kompromitacji, jaką jest Platforma. Mamy dziś niezwykłą szansę na poznanie prawdy o Smoleńsku, także ze względu na obecne uwarunkowania międzynarodowe. Tragedią byłoby to, gdybyśmy uznali, że tej prawdy nigdy nie poznamy. I trzeba jeszcze o jednym pamiętać. Tak zwane elity III RP, żerujące od początku na majątku państwowym, mówią o wielkich zasługach dla rozwoju Polski po 1989 roku. Nie mają żadnych zasług, najmniejszych. Cały dorobek 27 lat to jest dorobek milionów Polaków, tylko i  wyłącznie Polaków, którzy sukcesy osiągali często wbrew woli rządzących III RP. Prawo i Sprawiedliwość nie jest ugrupowaniem idealnym, bez wad, ale w sprawie Smoleńska, od początku zmierza konsekwentnie do prawdy. Przyjdzie taki moment dla wyznawców "pancernej brzozy", że zderzą się z tragiczną prawdą o zamachu. Czy to ich zmieni? Nielicznych. Reszta machnie ręką, tak jak to już bywało nie raz w historii Polski. Stracone pokolenie dla Polski.   

środa, 7 września 2016

Taka mała wyliczanka

Ruszyła komisja śledcza ds. Amber Gold, będzie to masakra byłego obozu władzy, urzędów skarbowych i sądownictwa. Przez trzy lata, karany już wcześniej przez sąd, niezwykle młody człowiek,  mający nagle w gotówce kilkadziesiąt milionów złotych, dosłownie rżnie blisko 20 tysięcy Polaków na ponad 851 milionów złotych, nie składając nawet przy tym  zeznań podatkowych. Nikt nic nie wiedział, zupełnie tak samo jak w przypadku niewiedzy Hanny Gronkiewicz - Walt o dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Mąż przejął kamienicę, ona nic nie wiedziała. Kto właściwie dał Pani HGW tytuł profesora prawa, a  razcej kto jej dał tytuł magistra, bo od tego wypadałoby zacząć. Małgorzata Wassermann słusznie zauważyła w TVP INFO, że jeśli komisja śledcza dowiedzie w sprawie Amber  Gold powiązań pomiędzy urzędnikami, politykami i oskarżonymi, a być może także służbami specjalnymi to mamy do czynienia z mafią. Komisja musi dowieść, ale to była po prostu zwykła mafia, bo taki przekręt nie jest możliwy bez zmowy. Ale idźmy dalej. Sama ABW ogłosiła w 2012 roku, że Skarb Państwa przy budowie autostrad poniósł straty w wysokości co najmniej  4 mld euro. Potwierdził to później miesięcznik Forbes. Nic się w tej sprawie nie dzieje. Powtórzmy więc, to jest co najmniej przekręconych 16 miliardów złotych. Winnych nie ma. 


Wiele wskazuje na to, że przed obliczem komisji śledczej ds. Amber Gold  zasiądą najważniejsi politycy PO: Donald Tusk, Sławomir Nowak (sprawa OLT), prezydent Gdańska Adamowicz i inni. To potrwa co najmniej rok, albo i dwa, zanim powstanie raport, ale nie ma złudzeń, że poza dwójką oskarżonych ktoś jeszcze pójdzie siedzieć, no i ciekawe gdzie wyparowała większość z 851 milionów złotych. Na to wszystko nakłada się najczarniejsza karta w historii polskich rządów i najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w historii Polski czyli Smoleńsk. Jeśli ktoś jeszcze dzisiaj wierzy, że to był zwykły wypadek, że Pan Arabski  to wytrawny "polski" dyplomata, że Rosjanie współczuli nam tej tragedii to jest idiotą i dodajmy, że jest to najdelikatniejsza forma określająca fanatyków "pancernej brzozy". Do gry, po 6 latach od tragedii , w sprawie Smoleńska wchodzi Rada Europy, organ, który może pomóc Polsce w zwrocie wraku TU 154 M.  Polskie władze mają już też zapewne zapisy z rozmów w kokpicie od krajów bałtyckich i Szwecji. Ale poza nowymi dowodami jedno jest bezsprzeczne: Donald Tusk jako premier RP, oddając śledztwo Rosjanom i godząc się na pełna kontrolę nad terenem katastrofy przez Putina dokonał zdrady stanu, podobnie jak jego najważniejsi ministrowie. Do tego nie jest potrzebny proces, by postawić taką tezę. On jest potrzebny do wsadzenia byłego premiera za kraty. To się pewnie nie stanie, bo jeśli Merkel wygra kolejne wybory zacznie się po prostu handel Tuskiem.


Osobną kwestią w tej małej wyliczance jest problem  służb specjalnych, o których cicho w takich sprawach jak Amber Gold czy dzika reprywatyzacja.  Aż się nie chce wierzyć, co musiało się dziać w ABW za rządów PO, skoro była tak ślepa na warszawskie przekręty. Warto wyjaśnić, że ABW "asystuje" każdej większej transakcji finansowej w kraju, Są to duże kontrakty finansowe, znaczące środki z UE na inwestycje, czy choćby taka Chłodna 70 w Warszawie. Znajomy dyrektor dostał z UE na remont swojej instytucji około 100 milionów złotych. ABW siedziała mu prawie non stop na karku i wszystko sprawdzała, każda transakcję. Nie dlatego, że był podejrzany. Tak po prostu ma być w interesie państwa. Wyliczanka jest mała, ale kaliber spraw duży. Powstaje pytanie, dlaczego PiS zwolnił tempo rozliczeń z byłym obozem władzy. Być może jest tak, że dla Jarosława Kaczyńskiego taka rozlatująca się z miesiąca na miesiąc PO jest politycznie wygodna. Nikt chyba nie ma złudzeń, że Platforma nie dotrwa  do kolejnych wyborów, chyba, ze PiS sam się wyłoży. Na razie na nic takiego się nie zanosi, co wzięła już pod uwagę choćby Angela Merkel. Z drugiej strony PiS ma w opozycji do siebie "kosmiczny" projekt pod nazwą Nowoczesna.  Nikt nie wie co to jest politycznie ani nawet ideowo. Wydaje się, że pogrzebać dziś całkowicie PO to żaden problem dla rządzących. Ale może chodzi śmierć w odcinkach.   

poniedziałek, 5 września 2016

Piszcie o sędziach, piszcie o wyrokach!

Od soboty musimy mieć świadomość tego, że część polskich sędziów, tych nader wpływowych w III RP,  tej "nadzwyczajnej kasty ludzi", wydała wojnę, nie tyle Prawu i Sprawiedliwości, co większości Polaków, niegodzących się na zupełny bezwład wymiaru sprawiedliwości. niegodzących się na niesprawiedliwe wyroki lub po prostu sądowe przekręty. Jeśli sędziowie w Polsce stają się nagle aktywistami politycznymi, publicystami politycznymi, satyrykami politycznymi (kot Jarosława Kaczyńskiego) i  walka z rządem zajmuje im cały ich ten "nadzwyczajny kongres", to jesteśmy jako naród i państwo skazani na totalną patologię w wymiarze sprawiedliwości. I nawet jeśli PiS odczuje w poparciu wyborców walkę z hucpą sędziów i części prawników, to warto walczyć o demokratyczne państwo i o sprawiedliwość w wymiarze sprawiedliwości. To, co się dzieje w TK po wyborach, to co działo się na tym sędziowskim wiecu politycznym w minioną sobotę, to  jest właśnie próba zawłaszczenia państwa i to w sposób antydemokratyczny, poprzez sieć układów i jawne lekceważenie Konstytucji  RP i apolityczności zawodu sędziowskiego.


Skoro jest więc tak , że sędziowie idą na wojnę, idą  na wojnę z nami, Polakami, skoro mają wsparcie skompromitowanej PO, wyklutej nie wiadomo z czego Nowoczesnej,  oraz wsparcie skompromitowanych mediów jak TVN, to może trzeba więcej , dużo więcej pisać o sądach, sędziach , skompromitowanych prawnikach, o kuriozalnych wyrokach i dramatach ludzkich, o tym symbolicznym batoniku, za kradzież którego, niepełnosprawny umysłowo człowiek poszedł siedzieć.  Potrzebna jest medialna i obywatelska akcja, poza bieżącą polityką, która będzie ujawniać tę kryształową kastę, jaka ona jest naprawdę.  Nie może być zgody na to, żeby sędziowie tworzyli w Polsce odrębne, własne państwo bez jakiejkolwiek nie tylko parlamentu, ale przede wszystkim nas, obywateli. 

Z własnego doświadczenia opiszę ogólnikowo jeden konkretny przykład, bez nazwisk, bo nie wiem, czy bliscy poszkodowanych by sobie tego życzyli.  Pewien emeryt z Poznania miał 3 ha gruntu w granicach miasta, w świetnym położeniu tuż obok linii kolejowej i drogi wyjazdowej z Poznania . Były czasy PRL-u. Polska Ludowa się rozwijała i władza postawiła w tym miejscu wybudować fabrykę domów. Poznaniaka  wywłaszczono z tego terenu, dostał jakieś marne odszkodowanie. Po 1989 roku okazało się, że na tych 3 ha nieruchomości Fabryka Domów Pekabex nic nie wybudowała i teren jest do zwrotu dla byłego właściciela. . Po 5 latach starań, pozytywne decyzje wydały wszystkie możliwe władze, w tym wojewoda poznański,  prezydent miasta, etc. Zaczęła się za to batalia sądowa, bo spółka Pekabex, już prywatna, uwłaszczona na majątku państwowym, zaczęła swoją walkę.  Odbyło się kilka wizji lokalnych, by stwierdzić ,że na terenie wydanym do zwrotu nic nie wybudowano. No i wreszcie, w 1996 roku,  nastąpił finał tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Emeryt spokojnie idzie na rozprawę, bo wszystkie decyzje miał na tak.  Sąd tymczasem wydaje wyrok, w którym orzeka, że nie zwróci mu  ziemi,  ponieważ podczas jednej z wizji lokalnych zabrakło.....  przedstawiciela spółki (!). Sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia, ale schorowany człowiek odpuścił, nie miał  już siły walczyć o swój majątek Wartość tych  3 ha w 1996 r. wynosiła 3 mln zł.  Schorowany emeryt niedługo potem umarł. To jest konkretny przykład.


Trzeba pisać o tym wszystkim , trzeba pisać z konkretami,  datami i nazwiskami. Nie można przepuścić ani jednego wątpliwego wyroku, ani jednego przekrętu, ani jednej krzywdy ludzkiej, ani jednej dzikiej reprywatyzacji, w której udział brali sędziowie wydając wątpliwe co najmniej wyroki. Który sędzia w USA wydałby wyrok, że ktoś kupił od kogoś kamienicę za 50 zł zgodnie z prawem? Który? Jak mówią niektórzy, trzeba zaorać wymiar sprawiedliwości i zbudować go od nawa, na zdrowych zasadach, bo ludzi uczciwych w zawodzie sędziego w Polsce nie brakuje, nie brakuje sędziów, którzy traktują ten zawód jako misję dla społeczeństwa, dla sprawiedliwo9ści. Być może nadszedł czas na wielki społeczny nacisk na wymiar sprawiedliwości, na swoista białą księgę, bo poszkodowani są w każdej grupie społecznej. W walce z Prawem i Sprawiedliwością, owa krystaliczna kasta może stosować liczne sztuczki i wybiegi, w walce z nami, Polakami, tak łatwo już nie pójdzie. Najbardziej chory organizm w Polsce mówi o demokracji i Konstytucji, mówi o zasadach, o państwie prawa. Niech w takim razie kasta uczciwych sędziów, wolnych od polityki powie wreszcie jak jest naprawdę.

sobota, 3 września 2016

Elity III RP, wrogowie demokracji

Dziś bez wątpienia widać, że po 1989 roku podjęto - skuteczną zresztą- próbę zbudowania systemu politycznego opartego na władzy elit i nowej oligarchii gospodarczej a nie na systemie demokratycznym kontrolowanym przez niezawisłe sądy, niezależne media i wreszcie przez opozycję polityczną. Do tego układu bez wahania przystąpili postkomuniści i oficerowie dawnych SB i WSI. Powstało coś znacznie potężniejszego od  włoskiej ośmiornicy- swoista zmowa polityków, urzędników, świata mediów, wymiaru sprawiedliwości, a nawet artystów. Polacy mieli w tym systemie uczyć się od elit jak żyć, jak być poprawnym i europejskim, jak wytępić w sobie tradycje narodową, antysemityzm, religię i dawne życie rodzinne na rzecz owego mitycznego "społeczeństwa otwartego" Karla Poppera. Oczywiście, do tego mieliśmy nieustannie pracować jak niewolnicy lub wyrobnicy, a potem konsumować nawet ponad miarę, bo przecież mamy żyć tak jak na Zachodzie.  Lekka burza wokół ograniczenia handlu w niedzielę jest najlepszym dowodem na to jak część Polaków ograniczyła swoje bytowanie do pracy i zakupów.Mówiono w "Gazecie Wyborczej" o społeczeństwie podmiotowym a budowano przez 25 lat społeczeństwo amorficzne, całkowicie rozbite, będące przedmiotem inżynierii społecznej rządzących elit. Szkody są olbrzymie. Warszawiacy - w liczbie co najmniej 100  tysięcy osób -  powinni wyjść  spontanicznie na ulice i żądać dymisji Hanny Gronkiewicz- Waltz.    Polacy, w liczbie miliona powinni protestować przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego. Tak było we Francji. Polskie uśpienie wcale się jeszcze nie skończyło. 


Mamy dowody na oznaki prób budowania polskiej wspólnoty kulturowej i narodowej, można rzec, że coś dzieje. Ale ćwierć w2ieku rozmontowywania tej wspólnoty doprowadziły do często nieodwracalnych  już szkód społecznych. Można to odbudować, ale z pewnością nie w ciągu dwóch, trzech lat. W jakimś sensie pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków i czterdziestolatków z dużych miast jest w znacznej części stracone. Cyniczne i nastawione na zysk za wszelką cenę, będzie popierać HGW do końca. Będzie ssać bełkot TVN jak niemowlę mleko z piersi matki. Inni już tak je wyssali, że mogą spokojnie omijać "Fakty" , bo wiedzą jak mają myśleć. A elity III RP były i są w stanie upojenia się władzą. Teoretycznie, poza Trybunałem Konstytucyjnym, częścią sędziów i adwokatury oraz oczywiście mediami, już jej nie mają, ale tam, gdzie zachowali wpływy, to wielkie upojenie się władzą trwa nadal. To jest dla nich  jak tlen niezbędny do życia, ale nade wszystko to są wielkie pieniądze i możliwość niedopuszczenie do budowania stabilnych struktur demokratycznego państwa prawa  Elity III RP to autentyczni wrogowie demokracji, to sternicy budowania państwa bez jednolitego i silnego narodu polskiego, który miał być zastąpiony jakimś rozmytym i niewolniczo pracującym społeczeństwem konsumpcyjnym, bez idei i własnych wartości. Oczywiście, wybrańcy mieli być niewolnikami na wyższym poziomie, mieli być obłaskawieni sowicie przez wielkie profity i wielki serde4czny uśmiech elit zachodnich z klepnięciem w plecy. I tak było.


Polacy dziwili się dlaczego ten Tusk nic nie robi dla Polski w tej Brukseli. Ależ to takie małe złote dziecko tych elit, wyhodowane od podstaw na polityka bez właściwości i własnego kręgosłupa politycznego.  Platforma doskonale realizowała "ciepłej wody w kranie". Liczyła się tylko władza, wpływy, kasa i uśpieni przez system władzy elit Polacy. To nie miało nic wspólnego z prawdziwą demokracją, to była wielka gra przeciwko demokracji i budowie społeczeństwa podmiotowego, śmiało żądającego realizacji swoich praw i aktywnego tam, gdzie te prawa były zagrożone.  Wulgaryzm prof. Jerzego Stępnia nie może dziwić. Aroganckie zachowanie HGW to standard w PO. Tam, gdzie mają jeszcze władzę trwa owo upojenie się władzą na całego. Tak jak w przypadku sędziego Rzeplińskiego. No i jest - choć to niepojęte - kilkunastoprocentowe poparcie dla Platformy.   Po co oni sobie powołali do życia Nowoczesną to jeden Bóg chyba tylko wie, no bo KOD to miał i ma konkretne zadanie: rozwalić przez ulicę i przy pomocy  swoich mediów odbudowę demokracji w Polsce. I PiS powinien codziennie mówić o tym, że to jest odbudowa demokracji w Polsce i odbudowa siły naszego narodu, wyjęcie go z letargu w jakim trwał przez długie lata. Rekordowe zaufanie do Prezydenta RP i Premier RP w ostatnim sondażu CBOS nie może usypiać i uspokajać. Elity III RP trzeba całkowicie odciąć od jakiejkolwiek władzy w Polsce  To ludzie zepsuci w przeważającej większości do cna, to wrogowie demokracji i wrogowie wolności.