czwartek, 19 września 2013

Medialny hitleryzm

Kilka dni temu użyłem w notce sformułowania „Zabić Kaczyńskiego”, nawiązując w ten sposób, być może za ostro, do rozpoczętej właśnie kampanii nienawiści wobec lidera PiS i całej jego formacji politycznej. Ale to nie była przesada. Hasło „Zabić Kaczyńskiego” nabrało, można powiedzieć, rumieńców, także dzięki wsparciu tak zwanych prawicowych („naszych”) dziennikarzy i blogerów. Tu jeszcze nie chodzi być może o fizyczną likwidację Jarosława Kaczyńskiego - choć bardzo liczono pewnie, że będzie pasażerem tragicznego lotu - tu chodzi o zabójstwo medialne, o ośmieszenie Prawa i Sprawiedliwości, o ośmieszenie ekspertów, o wykazanie, że nie warto głosować na PiS. A jeśli czynią to tak zwani „nasi”, to na kogo mamy głosować? W domyśle wychodzi, że na Gowina i Wiplera, dwa medialne twory II Komuny. Bowiem tylko dzięki stacjom takim jak TVN 24, oni w ogóle istnieją w świadomości społecznej. Potwierdził by to chyba nawet sam profesor Czapliński.

Ilość bzdur wypowiedzianych przez takich ludzi jak Tusk, Komorowski, Szejnfeld sięga iglicy Pałacu Stalina, a jakoś nikt się nie pochyla zbyt długo nad bredniami o wejściu do strefy euro, czy bajkom z mchu i paproci o „zielonej wyspie”. Jest natomiast rozkaz od najwyższych czynników agenturalno – polityczno – biznesowych, że władzy raz zdobytej nie oddamy, a Kaczyńskiego Jarosława należy unicestwić. Prą więc wszyscy na PiS, na Macierewicza, na Profesorów, na Prezesa, idą razem, dzielnie, jak za Stalina. Jak wojsko bolszewickie, jak w zegarku, o jednej godzinie zero, ruszyli do ataku. Kilkaset razy we wszystkich reżymowych mediach mogliśmy usłyszeć, że jeden z ekspertów, dzieckiem będąc, siedział w samolocie. Zbieg okoliczności? Nigdy w III RP, nigdy. Zupełnie na serio, na poważnie, można powiedzieć, że w Polsce, w XXI wieku, w środku Europy, w kraju, jak żaden inny zniszczonym i rozgrabionym przez Niemców, mamy w czystej postaci do czynienia z medialnym hitleryzmem.

Drodzy Panowie i Panie z różnych redakcji! Blogerzy, co się zwą prawicowymi i redaktorzy, co niby się znają na ekonomii, powiedzcie, gdzie są Wasi Patroni? Pokażcie Patronów Waszych działań. Pokażcie idee, jakie Wam przyświecają, kiedy w sposób zorganizowany, bezrefleksyjny, czysto goebbelsowski, próbujecie „zabić” lidera opozycji kłamstwem, pomówieniem, oszczerstwem, kpiną. Stosujecie to w praktyce, nie od dziś, ale w ostatnich dniach jest to już explicite dobitnie wypowiedziane, stosujecie po prostu w praktyce medialny hitleryzm, zwykły faszyzm, gdzie nie ma za grosz troski o państwo i Polskę. Zarzucacie niewiedzę Jarosławowi Kaczyńskiemu w sprawach ekonomii, a sami niejednokrotnie piszecie bzdury, mylicie się, stawiacie tezy wzajemnie się wykluczające. Rząd Kaczyńskiego był rządem wolnorynkowym, ale piszecie dziś, że to z krwi i kości socjalista. Jak chcecie dopiec populistycznie, to piszecie, że JK obniżył podatki najbogatszym. Redaktor Magierowski, po którym nigdy bym się nie spodziewał takich ekonomicznych „korkociągów”, chyba w jakimś amoku uczepił się garnituru kupionego w Internecie jako czynu wspierającego polski biznes..... Nie wzywaj Boga nadaremno, więc nie będę wzywał. Kto kupuje garnitur w Internecie? Chyba tylko redaktor Magierowski, Ciekawe, ile garniturów musiał kupić, żeby choć jeden leżał na nim jak ulał.

Jest więc w Polsce wielka kampania nienawiści do PiS, przeciwko Komisji Parlamentarnej, przeciwko ludziom nauki, przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ta kampania jest medialnym hitleryzmem, medialnym faszyzmem. Próbuje się ludzi, zagonionych do tyrania przez ten system, urobić w jedną wielką posłuszną masę, jak wtedy, w latach trzydziestych, w Niemczech.. Niewiele tu pomogą portale, niezależne telewizje, a nawet Kościół, bo  90 procent przekazu w Polsce jest opanowane przez reżym Tuska i jego sojuszników. System III RP broni się wściekle, dlatego sięga po medialny hitleryzm. Te słowa nie są żadną przesadą, ponieważ nie mamy już w Polsce wolności. Tu nie chodzi o to, że jeden czy drugi bloger może sobie pisać co chce, tu chodzi o to, że reżym zawłaszczył całe państwo, zawłaszczył wszystkie najważniejsze kanały komunikacji społecznej. A mimo to PiS trwa, a mimo to Jarosława Kaczyński świetnie się prezentuje jako człowiek i polityk, jest niezwykle odporny psychicznie, sprawny intelektualnie i zdeterminowany. Myślę, że jego wiara w Polskę i Polaków jest tak silna, ze żadna antypolska kampania antypolskiego obozu i tak go nie pokona.

środa, 18 września 2013

Antypolska ofensywa obozu III RP

 Ostatnie kilka dni w polskiej polityce sprowadza się do jednej zasadniczej refleksji. Establishment III RP, całym arsenałem swojej medialnej i politycznej propagandy szykuje ostateczne rozwiązanie kwestii pisowskiej. Jeśli ktoś sądził, że oni już się pogodzili z porażką, to antypolski atak GW, „Solidarnej Polski”, różnych dziwnych indywiduów z PO, Penispartii oraz SLD nie pozostawia wątpliwości, że jesteśmy u progu największej próby sił po 1989 roku. Bo tu już nie ma nic po środku, nie ma już miejsca na żaden kompromis. Albo III RP pójdzie do grobu, a zdrajcy do więzień, albo ostatecznie Prawo i Sprawiedliwość zostanie przyparte do muru, osłabione, rozbite i w końcu spacyfikowane. Dziś wydaje się to niemożliwe, ale zobaczmy, patrzmy, co nam szykują agenci III RP. Oto ludzie, wycierający sobie ciągle gębę swoim kombatanctwem, tacy jak Jacek Kurski (wstyd, wstyd, wstyd), porównują partię, dzięki której kasują co miesiąc kilkadziesiąt tysięcy złotych do komunistycznych ubeckich oprawców, do stosowanych przez nich metod. Zapalikociła się głowa europosła Kurskiego całkowicie.

Siła, moment w jakim to robią, nie jest przypadkowy. Artykuł Kublik także nie jest przypadkiem. 17 września, w dniu agresji sowieckiej komunistycznej hołoty na Polskę, dokładnie właśnie hołoty, bo biednych ludzi planowo milionami wymordowano, tak więc właśnie w tę rocznicę, tak tragiczną dla walczącej II Rzeczypospolitej, Ziobro i Michnik przypuszczają niewybredny, gorszący i kłamliwy - dla każdego patriotycznie myślącego Polaka - atak na ludzi walczących o prawdę o Smoleńsku, na ludzi, którzy dziś są jedyną siłą opozycyjną wobec zdeprawowanej III RP. Nie jest już taką opozycją „Solidarna Polska”, która skompromitowała się ostatecznie. To V Kolumna Bronisława Komorowskiego na prawicy. To partia, partyjka, która chce przejąć choćby część rządu dusz naszego narodu, gdyby udało się skompromitować i obalić PIS, albo (to byłoby dla nich cudowne wydarzenie) obalić władzę Jarosława Kaczyńskiego. Nie ma większej modlitwy świeckiej czy nieświeckiej w PO, Penispartei czy w SLD, jak abdykujący Jarosław Kaczyński. Żenująca manipulacja „Gazety Wyborczej”  z zeznaniami trzech świadków ma swój konkretny cel. Opluć, zniesławić, namieszać. Przecież Pani Kublik wie co robi, wie, że jest to manipulacja i to ewidentna. Wystarczy porównać to co napisała z pełnymi zeznaniami owych świadków..

 Nie to jest jednak jakieś wielkie zmartwienie. Najważniejsze i najgorsze jest to, że w Polsce uformował się całkiem jawnie, a nawet do pewnego stopnia demokratycznie, antypolski obóz. I obóz ten, w sposób jawny rządzi naszym krajem, nasza ziemią, naszym bogactwem, nami. Co gorsza, planuje dalsze niszczenie Polski i narodu. Obóz ten obchodzi ważne święta z czekoladowymi orłami, wywiesza biało - czerwone flagi, ślini się wręcz czasami, jaki on jest patriotyczny i bardzo polski, ale to jest jedna, wielka zasłona dymna. To jest obóz ludzi skundlonych i przestraszonych, tchórzliwych, bez horyzontów, często także bez godności i honoru. To jest właśnie szeroko rozumiany obóz III RP. Ci, którzy trafili do niego, nieświadomi jego celów, mają jeszcze chwilę, by opuścić ten antypolski pakt, ale to jeszcze ich nie rozgrzesza z niczego. Antypolskość elit III RP przejawia się na wielu poziomach i w wielu dziedzinach życia. Przecież czymś wręcz kuriozalnym jest przytakiwanie raportowi Anodiny, raportowi sporządzonemu przez naszego wojskowego przeciwnika na temat katastrofy z udziałem polskiego Prezydenta i całej elity państwa. Przepraszam, ale czy komuś tam, w tym rządzie, w tych jego millerowskich komisjach wszczepiono mysie mózgi?


Na pewno nie. Ci ludzie doskonale wiedza, że ich wiedza i narracja o Smoleńsku, sączona poprzez usłużne media, oparta jest na ruskich kłamstwach. Doskonale też wiedzą, że już w dniu katastrofy sprzedali Polskę, sprzedali nasz honor i nasza godność, pozwolili na zaoranie ziemi i całkowitą wszechwładzę rosyjskich śledczych . Symbolem tej hańby jest kobieta z łopatą , które śmie jeszcze po trzech latach udawać traumę i niemal chlipać z tego powodu do kamer.. Tu już nie ma miejsca na dialog, bo ten dialog został odrzucony na długo przed Smoleńskiem Antypolski obóz formował się przez długie lata, aż w końcu okrzepł, aż w końcu ogarnął swoją władzą wszystkie dziedziny życia politycznego i społecznego, w tym przede wszystkim media. Bez nich nie byłby nigdy tak skuteczny w sianiu kłamstwa, plucia na Polskę i plucia na wybitnych Polaków, nie zdystansowałby się od śpiewania hymnu państwowego w szkołach. Czy to może być w ogóle polski rząd? A Jarosław Gowin tkwił po uszy w tym rządzie i teraz chce zmieniać Polskę? Chyba sam, albo razem z Romanem Giertychem. Jeśli w ogóle rozważa się jeszcze, debatuje, co zrobić z sowieckim pomnikiem w Warszawie, to gdzie my żyjemy? Przecież Sowieci szli tu w 1944 i 1945 roku po swoje, szli po republikę radziecką, a nie o Polskę. To oni dali wykrwawić się Warszawie, to oni dopuścili do zamordowania naszej Stolicy, choć byliśmy już w sojuszu wojskowym i razem walczyliśmy z Niemcami. Przez 123 lata urządzali w tej Warszawie krwawe łaźnie i tu ma niby stanąć znowu jakiś pomnik z ich żołnierzami? To Polska zatrzymała w 1920 roku bolszewicką zarazę, i to ich boli do dziś.

Sądzicie, że ten fakt boli tylko Rosjan, sowieckich postkomunistów? Otóż nie, on boli całą lewacką Europę , boli po dziś dzień, a ta lewacka Europa zawsze była przeciwko Polsce, począwszy od czasów Róży Luksemburg. To katolicka Polska zatrzymała bolszewików, a jak mogło być pięknie, gdyby komunizm dotarł do Paryża i Berlina. To dlatego zbrodniczy komunizm mógł oskarżać faszyzm niemiecki po II wojnie światowej w Norymberdze, występując w roli oskarżyciela, a nie oskarżonego. Cóż to jest bowiem za rozgrzeszenie dla armii sowieckiej . że jedni zbrodniarze pokonali drugich? Czym była NKWD, jak nie fabryką śmierci i tortur? Czy to przypadek, że przez długi czas ściśle współpracowała w Europie z Gestapo? Płomień komunizmu miał od początku swoich wielkich wyznawców na Zachodzie był podziwiany przez całe lata 30- te, podziwiany był sam Stalin, jak świetnie idzie mu budowa nowego świata. W tym samym czasie wymordowano w Związku Sowieckim kilkadziesiąt milionów ludzi, więcej, niż zginęło w III wojnie światowej. I ta idea nowego świata jest do dziś aktualna, tyle tylko że zmutowała się w sposób cudowny z wielkim kapitałem. Żyjemy nadal w tym zaklętym sowieckim kręgu, jeszcze go nie opuściliśmy. Znajomy, umocowany mocno w tak zwanej warszawskiej elicie, powiada całkiem otwarcie, że Warszawa jest ruska, jest całkowicie opanowana przez dawne służby.

Ideę komunistycznego raju zastąpiła idea totalnej władzy nad światem. Taki jest cel wszelkich zmian jakie się dokonują od blisko 60 lat w Europie i na świecie. W tych wielkich ruchach tektonicznych, Polska targana jest, to w jedną, to w drugą stronę. Być może Ronald Reagan miał zamiar wyrwać nas z objęć Sowietów, chciał tego zapewne Jan Paweł II, być może myślał o tym jeszcze prezydent George Bush. Ale Barack Obama jest tak wycofany, jest tak słaby, jest tak marnym politykiem, że nie potrafi już nawet obronić Ameryki, a Rosji je po prostu z ręki, tak jak chce Putin. To dlatego antypolski obóz III RP jest dziś tak zuchwały, tak bezczelny, jak nigdy dotąd. To dlatego był Smoleńsk, on musiał być, bo stał się aktem założycielskim antypolskiej krucjaty. Zatarto wszystkie ślady, nie mamy wraku, czarnych skrzynek, a szef MSZ już kilka minut po katastrofie wiedział, że nikt jej nie przeżył. Dlaczego zacierano ślady, zaorano ziemię, pocięto wrak, skoro był to nieszczęśliwy wypadek. Czy ta tragiczna dla Polski i Polaków paranoja ma trwać wiecznie?


Obóz III RP zaakceptował wszystkie rosyjskie kłamstwa i wszystkie kłamstwa komisji Millera. Pozwolił na upokorzenie Polski , a teraz, całkiem świadomie bierze udział w Kłamstwie Smoleńskim. Przecież tak naprawdę, po 10 kwietnia 2010 roku, nie powinno być żadnych podziałów w sprawie Katastrofy Smoleńskiej. Cały naród, cała klasa polityczna powinna przeciwstawić się Rosji, powinna zażądać niezależnego, międzynarodowego śledztwa. Minęły trzy lata, anie było nawet próby rekonstrukcji wraku, czynności podstawowej przy badaniu przyczyn katastrof lotniczych. Ludzie są już czasami zmęczeni Smoleńskiem i tylko dlatego odwracają się od tej tragedii. Ale jednocześnie nie wierzą zdrajcom i kłamcom. Nie wierzą też że poznają w końcu prawdę o 10 kwietnia, bo widzą, kto nami rządzi, kto dziś rządzi Polską Mamy więc antypolski obóz w Polsce i to jest najsmutniejszy i porażający fakt tego ostatniego dwudziestolecia. Jeśli ktokolwiek oburzyłby się z tego obozu, że tak został nazwany, niech wstanie odważnie i niech powie, niech zaświadczy , że to, co zostało tu powyżej opisane nie świadczy o działaniu antypolskiego obozu władzy. Śmiało!

wtorek, 17 września 2013

Smoleńsk - 17 września

Wszystko, co dzieje się w Polsce i wokół Polski, zaczęło się tak naprawdę 17 września 1939 roku. To kluczowa data w historii Europy. Bez żadnego wypowiedzenia wojny, w sposób typowy dla tchórzy, bolszewicka zaraza zaatakowała ponownie Polskę, jak 19 lat wcześniej w 1920 roku. Tym razem skutecznie, bo nasze państwo już było wykrwawione walką z Niemcami. Po 74 latach jesteśmy jakby w punkcie wyjścia, bo przecież mamy za sobą doświadczenie Tragedii Smoleńskiej.  Tacy ludzie jak Tusk czy Komorowski, który przejmował urząd Prezydenta RP jak sprinter, dosłownie w biegu, będą nam do końca swojego życia mówić o wypadku. Obydwaj są zakładnikami postsowieckiego systemu, który narodził się w Magdalence. Nic tu nie mają do rzeczy opozycyjne karty. Nie przeceniajmy ich tak bardzo. Bo byli różni ludzie w opozycji. Podziemie to jest dobra karta w życiorysie, ale nie w każdym. Postsowiecki system w Polsce nadal istnieje, i dziś, 17 września 2013 roku, wyznacza ramy polityczne, w jakich poruszamy się na zewnątrz i wewnątrz naszego państwa.

Polską zarządza triumwirat, który tworzą: dawny postkomunistyczny aparat ulokowany w biznesie i w mediach, dawni agenci komunistycznych służb i rakotwórcza Platforma, wykwit skoku na kasę i władzę. Po wycofaniu się USA z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce, jesteśmy wystawieni jak talerz ze schabowym do konsumpcji. Nie mamy sprawnej armii, nie mamy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, nie mamy też w ogóle jakiejkolwiek samodzielnej polityki zagranicznej. Wobec Rosji powraca sakramentalne tuskowe pytanie o wojnę z Rosją, absurdalne, tchórzowskie, kompletnie nie na miejscu w przypadku szefa rządu. Wobec Niemiec wszystko, co ważne, powiedział już Radosław Sikorski w Berlinie. Bardziej serwilistycznego przemówienia nie można sobie chyba wyobrazić. Niech więc chodzą ci wszyscy magicy z wielkimi orderami za walkę z komuną, a i tak gołym okiem widać, że komuna trwa nadal, że Polska nie wyzwoliła się z Jałty, że 17 września nie został przezwyciężony, że w oczach świata i Europy jesteśmy nadal w rosyjskiej strefie wpływów. Jak była tak naprawdę reakcja Zachodu na Zamach Smoleński? Natowski samolot z głową państwa spada na ziemię w państwie, które od dziesięcioleci ma plany wojny z USA i NATO, a Zachód chowa głowę w piasek, nikt na nic nie naciska. A w Moskwie rządzi z naszej strony Ewa Kopacz z łopatą, to po prostu absurd!

Czy ktoś o zdrowych zmysłach może przyjąć to wszystko za zdrową reakcję wobec ważnego sojusznika politycznego i wojskowego? Oczywiście, to jest wytłumaczalne, jeśli przyjmiemy, że całe to NATO i USA razem wzięte, nie chce tej rosyjskiej strefy tak naprawdę naruszyć. Tym bardziej, że Rosja już w Gruzji pokazała, gdzie sięgają granice ich cierpliwości. To dlatego Smoleńsk jest tak ważny, to dlatego prawda o Smoleńsku oznacza nie tylko koniec III RP*, ale także koniec rządów postsowieckich i lewackich w Polsce. Bez końca tych rządów będziemy siedzieć tu ze zgiętymi karkami, i dla jednych będzie to bez znaczenia, bo ich umysły zakręcone już są brukselskiej aureoli gwiazdek, ale dla niemałej części Polaków będzie to jak kaganiec, a dla młodych ciasna klatka bez perspektyw, w której nie ma pracy, nie ma też siły pewnej magicznej siły przyciągania. Bo silny kraj emanuje energią, wsysa, zachęca do kreatywności, do aktywnego życia. Taki kraj, jak III RP, uczy przycinania aspiracji, zawodowych i życiowych, politycznych i edukacyjnych, uczy latania na niskich wysokościach, żeby nie zobaczyć, w jakim bałaganie i korupcyjnym bagnie żyją dziś Polacy.

Nie ma żadnego tłumaczenia dla tej sytuacji, że nie można, że tak musi być, że może coś się jednak da zreformować,. Tu się nic nie da zreformować. Właśnie dziś, 17 września 2013 roku, cały aparat medialny, od TVP do TVN, przypuścił frontalny atak na Antoniego Macierewicza. Właśnie dziś, w dniu sowieckiej agresji na Polskę, a także wczoraj, paniczny wręcz atak na PiS przypuścili Ziobro i Kurski, równając PiS z ubekami, czyli z tymi, którzy strzelali w tył głowy żołnierzom AK. Kim oni są, ci dwaj Panowie? Są tylko dwie racjonalne odpowiedzi na to pytanie. Oni są, albo głupcami, albo sprzedali się już na dobre zdegenerowanemu systemowi III RP.          



poniedziałek, 16 września 2013

Gadżet polityczny Marcinkiewicz


Kazimierz Marcinkiewicz jest nie byle kim, bo byłym premierem w rządzie PiS-u. Ale z PiS-em ma tyle wspólnego co skunks ze lwem, czyli nic, poza tym, że PiS to jest dla niego największy wróg, osobiście zaś Jarosław Kaczyński. Zastanawiam się nad tym celebrytą polityczną, co siedzi w jego zmiksowanej przez blask kamer głowie, gdzie podział swoje katolickie wychowanie z Gorzowa Wielkopolskiego, jak w ogóle można, nie mając ku temu żadnych poważnych powodów, opluwać człowieka, który otworzył mu drogę do kariery politycznej. Przecież, gdyby nie Jarosław Kaczyński, nie byłoby żadnego fotela premiera, ani nawet ministra, nie wspominając już o pracy w londyńskim City, w wielkim banku.  Gdyby nie PiS, nie byłoby nic, jak u Kokonowicza. Dziś, co chyba nawet dla samego zainteresowanego nie ulega żadnej wątpliwości, jest on politycznym gadżetem, którego wstawia się tu i tam, kiedy zajdzie potrzeba, gdy potrzebny jest jakiś nowy przekaz antypisowski.

Kilka dni temu poseł Rozenek, po uprzednim zapewne przestudiowaniu kilku podręczników psychologii postaci (Gestaltpsychologie), doszedł do wniosku, że Jarosław Kaczyński jest wypisz, wymaluj jak Adolf Hitler. W tym nurcie, odnalazł się jak ryba w wodzie, „nasz” Kazik Marcinkiewicz, który w wywiadzie dla „Rzepy” nazwał Jarosława Kaczyńskiego narodowym socjalistą. Żeby akcja „Zabij Kaczyńskiego” przyniosła jakiś efekt, mamy już nawet skoordynowaną akcję do szykowanego nowego rozdania, czyli powołania III RP Bis. Atak na Jarosława Kaczyńskiego przypuścił dziś także Zbigniew Ziobro. Przypadek? Co prawda, Ziobro jeszcze nie jest politycznym gadżetem, wciąż ma szansę odkręcenia swojej politycznej głupoty, ale najwyraźniej już przeszedł do obozu „Gowin i Gadżety”. Oczywiście, marzenia spółki są wielkie. Chcą rządzić III RP, taką jaka jest teraz, z kosmetyką zapachową na śmierdzącym korpusie. Ma być na pozór inaczej, bez Tuska, bez Rostowskiego, taki pookrągłostołowy mutant, czyli coś jeszcze gorszego., niż teraz. To już jest widoczne i nikt się z tym specjalnie nie kryje. „Nowi gracze” sądzą, że ludzie tak bardzo są zajęci swoją biedą, gonitwą za spłaceniem kolejnej raty kredytu, że nie połapią się w tej politycznej hucpie.

Jedną z najśmieszniejszych postaci tych podchodów jest właśnie gadżet polityczny Kazimierz Marcinkiewicz. Jest zwykłą medialną zabawką TVN 24, nikim więcej. W taki sam sposób jest wykorzystywany Roman Giertych, ale on z kolei, prowadzi jeszcze jakąś swoją własną grę. Były premier natomiast, nie liczy się w żadnym rozdaniu. Ani w obecnym, ani w żadnym przyszłym. Jego próżność zaspokaja wizyta u redaktor Pochanke, jest wtedy w siódmym niebie, lśniące buciki aż same przebierają z radości, kiedy przekracza próg Wiertniczej. To żałosne jest tak w ogóle i przykre. Pokazuje bowiem, jaka jest jakość polskiej polityki, jak marne postacie ciągle, jak nocne mary, przetaczają się przed kamerami, zatruwając ludziom umysły, kłamiąc, drwiąc, najczęściej z tych, którzy dali im życiową szansę pracy dla Polski. Bo to jest chyba kluczowe pytanie do Kazimierza Marcinkiewicza. Co robi dziś dla Polski, jako były premier. Ma tu z racji pełnionej kiedyś funkcji szczególne zobowiązania. Widać jedynie jak szczuje, jak obraża, jak nienawidzi, choć z drugiej strony można boki zrywać, kiedy mówi gazecie, że on na razie jeszcze nie wraca do polityki. Jak by wrócił, dopiero by się poprzewracało w Polsce, że ho, ho. Niezwykła wręcz bufonada niektórych polityków poraża i śmieszy jednocześnie. Jarosław Gowin mówi z kolei, całkiem serio, że za miesiąc powie, z kim zmieni Polskę. No po prostu, i Gowin, i Marcinkiewicz, mają „Waszyngton” w głowie, są na okołoziemskiej orbicie. Będą więc ciągać byłego premiera Kazimierza po studiach i redakcjach tak długo, jak będzie potrzebny do obrzydzania Jarosława Kaczyńskiego. Potem zostanie przemielony przez GTW. Wtedy będzie mógł jedynie zawołać na koniec: - No!, No!, No!   

niedziela, 15 września 2013

Jarosław Kaczyński gra rocka

Ocieplanie wizerunku. Jak słyszę te dwa słowa, od razu dostaję drgawek. Doprawdy, tylko kretyn – przepraszam za to słowo – może sądzić, że jak będziemy mieli ocieplony wizerunek Jarosława Kaczyńskiego, to cała ta machina propagandowa Pochanek i Kuźniarów odpuści Prezesowi PiS. Nic bardziej mylnego. Pochanke nigdy nie westchnie do Jarosława Kaczyńskiego, tak jak Kolenda – Zaleska do Tuska, choćby ten zagrał na klawiszach solówkę utworu  „Fireball” zespołu Deep Purple, jak ś.p. już Jon Lord. System chce uśmiercić PiS, bo PiS jest zagrożeniem dla tego systemu. Swoją drogą, Jarosław Kaczyński prezentuje się jako mężczyzna o niebo lepiej od Donalda Tuska. To już jest kosmiczna przepaść. – Hallo Hollywood! Kręcicie coś nowego o II wojnie światowej? Jest fajny gość na casting, może zgrać tego dobrego…. Nie ma żadnej, ale to żadnej potrzeby ocieplania czegokolwiek, ani w samym Jarosławie Kaczyńskim ani w Prawie i Sprawiedliwości. To chory pomysł, który służy tylko i wyłącznie medialnym atakom lewackich mediów.

Czy Adam Hofman to rozumie? Ależ skąd. Broniąc się za swoje „występy” powiada, że przynajmniej już teraz nikt nie będzie mówił, że PiS nie umie się bawić. A kogo obchodzi poza lewakami, czy PiS się umie bawić. Nie ma czasu i sensu na żadne ocieplanie. Niech sobie mówią, że Joachim Brudziński to demagog. I co z tego? Po prostu mówi ostro, wali ostro, bo toczy się wojna o Polskę. Znam tego polityka z dawnych czasów. To był bardzo spokojny, umiarkowany polityk PiS. Ale Polska jest od kilku lat z wielkim rozmachem rozkradana a struktury państwa niszczone, do tego stopnia masakrowane, że chory psychicznie człowiek trafia za kraty za kradzież batonika za 99 groszy. Tak działają sądy, tak też wnikliwie działała w tym przypadku policja. A tu słyszymy jakieś brednie o ocieplaniu wizerunku, inni trąbią o pojednaniu. Z kim? Lemingi, w większości łase jedynie na „kaskę” i na wczasy w Egipcie, przeżyją zmianę systemu, przekręcą się, posuną trochę, zmienią zdanie, że Jarosław może i nawet zbaw, bo ten Tusk, to sami wiecie rozumiecie, no zawiódł nas. Tu trzeba iść, twardo, konsekwentnie do końca, „wybić” zarazę korupcji i pogardy dla państwa do końca. Może będzie bolało, co niektórych, może chora Bruksela, której przeszkadzają zioła lecznicze, zacznie nas straszyć, ale tylko wytrwali mają dziś sukcesy. Zimna stal i sprawiedliwy topór na złodziei, a nie mizdrzenie się do głupawych mediów i głupawych albo cwanych dziennikarzy.

To szaleństwo ocieplania wizerunku zatacza u nas coraz szersze kręgi i przybiera formy komiczne i masakryczne. Mamy mieć ocieplanie radarów, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo jazdy na drogach, za to są kolejną daniną podatkową dla gmin i państwa. Ja proszę, jakąś firmę marketingową, „pijarowską”, żeby spersonifikowała ten stojący radar i żeby on do nas z ekranu powiedział na przykład: „Zachowaj to zdjęcie, pokaż Babci, na pewno się ucieszy, że masz taki ładny i szybki samochód”. Ocieplić chcą wizerunek tak zwanych „kanarów” śląscy urzędnicy. Może ja się przesłyszałem, ale mają wręczać pasażerom (ukaranym?) kalendarze ze swoim wizerunkiem. Bingo! Już widzę Pana Ryśka, jak sobie wiesza w kuchni kalendarz z facetem, który go skasował na dwie stówy. Nic, tylko czekać, jak osadzeni zaczną dostawać blaszane kubki z wizerunkiem swojego „ulubionego” klawisza. To wszystko razem wzięte, to jest jedno i to samo lewactwo, szaleństwo, okradanie państwa. Cztery miliony na ocieplanie radarów? Apel do rzecznika Inspekcji Transportu Drogowego: Dajcie te cztery bańki na „ocieplenie” zimy biednym dzieciom. Kupcie im kurtki. Co za matoły siedzą na stołkach! To jest nasz polski dramat. A Hofman ociepla PiS, sugerując, że nieźle „bzyka”, bo ma czym. Nawet na poziomie komedii G klasy, taki dowcip nie śmieszy. A tu leci z takim tekstem rzecznik poważnej partii. Nic nie ma w PiS do ocieplania. Niech Jarosław Kaczyński trzyma tę partię za twarz, tak jak to robi do tej pory, bo światła kamer rozmiękczają niektórym mózgi, i niech się z nikim nie jedna, bo nie ma takiej potrzeby. Porozumienie ponad podziałami, to może być wtedy, jak złodzieje i malwersanci, oraz zdrajcy Narodu będą siedzieli za kratami.

sobota, 14 września 2013

Poseł Hofman powinien polecieć

Poseł Adam Hofman jest twarzą PiS i chyba o tym wie, a wie nawet na pewno, bo takiej wiedzy w jego młodej, rozgorączkowanej głowie, na pewno jest aż nadto. Tu uśmiechnie się aptekarka, tam emeryt go pozdrowi, jest osobą publiczną, jedną z najlepiej rozpoznawalnych osób Prawa i Sprawiedliwości. Do tego odbył zapewne dziesiątki szkoleń z PR-u, na których ostrzega się też, co można, a czego nie można robić, mówić, tak długo, jak nie jest się zamkniętym w swoich czterech ścianach, a i wtedy trzeba być ostrożnym, bo media żyją dziś ze śledzenia, wciskania obiektywów „pod majtki”, media zachowują się dziś jak szpicle, jak wyćwiczeni agenci SB, którzy  mogliby dziś brać nauki od fotoreporterów „Faktu” czy SE. O tym wszystkim poseł Adam Hofman wie i dlatego powinien polecieć. Po prostu, dla zasady, ale też dlatego, że Prawo i Sprawiedliwość, a już szczególnie Jarosław Kaczyński prowadzą poważną politykę, dążą nie tylko do zmiany władzy w Polsce, ale także do zmiany systemu. A system ten - w różnych mutacjach - trwa od 1945 roku i nazywa się Komuną. W swojej najnowszej odsłonie wsparł się wszelkiej maści lewactwem, takim choćby jak poseł Andrzej Rozenek, który, wprost, porównuje Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera. Jak robi to oszalały hejter, pół biedy, mamy wolność słowa, przynajmniej w sieci.

PiS prowadzi więc walkę na śmierć i życie o inną Polskę. Jeśli ją przegra, pożegnajmy się na całe dekady z marzeniami o wolnej i niepodległej Polsce, rządzonej mądrze i sprawiedliwie, roztropnie i uczciwie. Kolejne postkomunistyczne i lewackie bandy do spółki ze zdegenerowaną klasą próżniaczą będą doić nas i będą  doić Polskę, mając jak najbardziej na ustach biało – czerwone frazesy.       

Nie ma więc zmiłuj się. Adam Hofman powinien od razu, szybko polecieć, bo sam sobie jest winien. Już w czerwcu tego roku sfilmowano go w nocy po jakiejś imprezie. Wiedział już wtedy, że jest na celowniku. Ale nie o celownik tu chodzi. Mamy poważne czasy, a nie czasy balu. Tymczasem Hofman, trochę w ślad za słowami piosenki kabaretu „Tey” „Oj będzie bal”,  tak właśnie traktuje kolejny partyjny spęd. Nie te czasy, to nie jest pora na balety. Być może niektórym politykom PiS zawróciły już w głowach sondaże, także to, że już nawet politycy PO mówią, co będzie się działo po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, tak, jakby to było najzwyczajniej w świecie przesądzone.  

Adam Hofman miał i ma opinię sprawnego dyskutanta i polemisty w telewizyjnych sporach. Nie jest to jednak mistrzostwo świata. Jego wizerunek, sam w sobie, nie wzbudza zaufania, a dyrdymały, że PiS potrzebuje takiego nowoczesnego, młodego polityka, który przyciągnie elektorat lemingów i innych „dopalaczy” jest mocno chybiony. Im bardziej PiS będzie się zajmował naszymi, polskimi głodnymi dziećmi, z serca, z odpowiedzialności, tym bardziej będzie bliższy zwycięstwa wyborczego, zmiany władzy i zmiany systemu politycznego w Polsce. Bo ludzie dziś naprawdę mają wielki problem by dotrwać do pierwszego. I widzą, i słyszą, kto jest z nimi naprawdę, a kto tylko udaje. Dajmy więc spokój lemingom i innym dopalaczom, niech się tam samodzielnie „weryfikują”, nawracają, przekształcają z larw w motyle. PiS jest jeden, Hofmanów jest wielu, więc młody polityk, który niewiele jednak rozumie z tego co się dzieje w Polsce, i o co toczy się walka, powinien był polecieć. I tyle.   

piątek, 13 września 2013

Dziadostwo, czyli życie powszednie w III RP

Zupełnie nowocześnie, skocznie i młodo wygląda Polska z boksu w knajpie, w dodatku, gdy siedzi się tam za darmo z dziesięcioma zegarkami na dłoni. Polska PO kwitnie, nawet dziś w ustach Julii Pitery, która dziwi się i oburza, że PiS mówi o wsadzaniu do więzienia. A gdzie niby mają trafić złodzieje i przekrętasy wszelkiej maści, do SPA? Ona się dziwi, niczym karp. Pozamykani w limuzynach, wywożeni na partyjne spędy i narady, gdzie Tusk łaja ich jak chce, odizolowani od normalnego, zwykłego życia, oni widzą, że Polska jest fajna, fajnie się zmieniła, żyje się w niej jak na Bermudach, po prostu dziś (kto pamięta film ten wie) Duduś nie musiałby urządzać podróży „za jeden uśmiech”. Tymczasem żyjemy w totalnie dziadowskim państwie, które zostało dokładnie rozmontowane przez budowniczych z PO. Nie ma choćby jednej dziedziny życia, która funkcjonowałaby normalnie. Różne firmy energetyczne budują stadiony, sponsorują sport, chwalą się wynikami spółek, ekologicznym podejściem, a od środka dziadostwo, jakiego nawet starzy komuniści z SLD nie pamiętają. 

Spółka ENEA obsługuje jako operator ładny kawałek Polski, w tym moje kilkunastotysięczne osiedle mieszkaniowe. Ma ładny budynek swojej lokalnej centrali, komputeryzacja pełna, jest jak w XXI wieku. Na tym osiedlu mieszkam już siódmy rok i owszem, czasami, bardzo rzadko, zdarzały się jakieś techniczne przerwy w dostawie prądu, może było ich w tym czasie trzy, góra cztery, nawet wtedy, gdy minus dwadzieścia dobijało się do szyb. W ostatnim miesiącu tych wyłączeń było około dziesięciu, a ostatniej doby już trzy. Cały czas, jakaś Pani od odpędzania ludzi informuje, że to jest wyłączenie awaryjne. Szlag trafia wszystkich, bo co mają zrobić. Miał być prąd o 22.00. ale nie będzie, bo ekipy nie było. Będzie rano. Czyli dziadostwo i chamstwo. Po co komu w nocy prąd ? Tak tam myślą, gorzej, naprawdę gorzej niż za komuny. Możesz napisać skargę i prosić o wyjaśnienie, dlaczego nowoczesne osiedle co chwilę nie ma prądu. Kolejny chory pomysł.

Gdyby ENEA szanowała ludzi, od których bierze wielką kasę, poinformowałaby już dawno, że jest tu na tym naszym osiedlu jakiś feler, którego już drugi miesiąc nie można usunąć. Nieważne, czy to szczuty przegryzają kable, czy kable zagryzają szczury. Istotą sprawy jest dziadostwo firmy i państwa, w którym żyjemy. Bo przecież „skarbówki” zarzynają przedsiębiorców, ludzie czekają w kilometrowej (dosłownie!) kolejce do specjalisty w Bydgoszczy, sądy sądzą jak chcą i kiedy chcą, szkoły nie uczą tylko indoktrynują dzieci i młodzież, wielu rodziców nie wychowuje dzieci, bo nie mają czasu, bo pracują od rana do nocy. Kolei, czyli PKP nie ma już dawno, jest tylko Pendolino, można rzec ikona platformerskiego dziadostwa. Za bajońskie pieniądze kupiono coś, co można było kupić taniej w Polsce i ma to długi czas jeździć z taką prędkością jak zwykłe, stare składy. O urzędnikach, durnych przepisach, aż szkoda mówić. Kto jest więc w tym dziadowskim państwie normalny? Powiem dziadowskim politykom i urzędnikom, oraz dziadowskim firmom, takim jak ENEA: jest nim właściciel straganu warzywnego, który dzisiaj, krótko po 18-tej przebierał po całym dniu pracy papryki, by jutro żaden klient nie trafił na przegniłą. Ten człowiek wie, co to jest ciężka praca, wstawanie o czwartej rano i tak cały, okrągły tydzień.            

Kilka razy automat telefoniczny ENEI informował mnie, jak u Barei, w języku angielskim, żebym czekał, czyli „....please wait for our consultant”. XXI wiek, mój „ałerkonsultant” powiedział mi z trzy razy po niemal godzinie czekania na połączenie z nim, że on nic nie wie, poza tym, co mówi sam automat. Wie tyle więcej, że o 22.00 nie będzie prądu. Prąd włączą rano. Zaprzyjaźniony królik mówi mi, że te ich awarie to jedna wielka bujda. Wyłączają, żeby tworzyć w firmie koszty. Jakiś sens w tym pewnie jest. Sens i korzyść dla takiej ENEI. Dziadostwo w pełnym wydaniu. Zresztą ciekawe, kiedy wreszcie światło dzienne ujrzy afera tej firmy w Wielkopolsce, jak się powiada tam, mocno powiązana z PO. Ale mniejsza o to. Tu chodzi o normalne życie kilkunastu tysięcy rodzin, które są po prostu katowane tym energetycznym bałaganem, a być może i cwaniactwem..

Moja Przyjaciółka z Hamburga mieszka w pewnym budynku od sześciu lat. Zapytałem się Jej, czy tam są wyłączenia prądu. Otóż dla niej, jak i dla mieszkańców tej części miasta wyjątkowe i niebywałe było wyłączenie prądu jeden. jedyny raz w ciągu tych sześciu lat. Trwało ono minutę. Tu nie chodzi o to, że Niemcy, że porządek, technologia i wszystko na czas. Tu chodzi o ten bezwład III RP, totalny bezwład i butę władzy, szefów spółek, olewanie zwykłych spracowanych ludzi, kpienie z ich poglądów, tradycji, to cale nowobogackie chełpienie się, że mamy jedną autostradę. To jest, jak lubią mówić poprawni politycznie, jeden wielki obciach. I tego bezwładu nie zmieni, nawet świetnie zorganizowany protest związkowców. Tusk go przeżyje, on jest niegroźny dla niego. Tuska przeraziłby być może jeden, dwa miliony ludzi na ulicach Warszawy, w jednym dniu. Albo wielki sprzeciw całego społeczeństwa wobec władzy, choćby poprzez odmowę płacenia podatków na dziadostwo, które króluje w III RP. Ten system może jeszcze niestety gnić jakiś czas i jeszcze bardziej pogrążać Polskę i Polaków. Trzeba o tym dyskutować, także w dniach związkowego protestu, co zrobić, by zatrzymać ten marsz do jeszcze większych nieszczęść.